Luty

Pierwszy miesiąc jakoś szybko minął, walczymy więc dalej 🙂 Jedziemy do OLSZTYNA. Przy okazji prowadzenia niniejszego bloga, pokażemy Wam, jak życie w nieustającej podróży bywa kolorowe 🙂 Na dobry początek orzeźwiające doznania z samego rana, z właściwą dla tej firmy od lat konsekwencją, zapewnia PKP

lublin-pociag

Chyba każdy, kto ma wątpliwą przyjemność korzystania z uroków naszych linii kolejowych, może potwierdzić ich politykę grzewczą – albo gorąco jak w tropikach, albo wcale ;P  Na szczęście na myśl o spotkaniu z Wami serca same dają wystarczającą ilość ciepła, więc jak powiedział Pan Heniu na remoncie, wskazując palcem na krzywo położone płytki: „ale tu nie ma problemu” ;> Dalej będzie o spełnianiu marzeń. Jak wiadomo, każdy muzyk marzy o zapełnianiu stadionów i w wyobraźni wiele razy malował widownie z tysiącami szalejących fanów… Udało się! Zagraliśmy w amfiteatrze! Z tym że…

olsztyn-widownia

Jaki zespół taki amfiteatr 😛

Oczywiście nie należy brać tego na poważnie 🙂 w sali kameralnej Olsztyńskiego Amfiteatru im. Czesława Niemena zagraliśmy po raz trzeci, byliśmy więc spokojni o warunki tego miejsca. Także o publiczność byliśmy spokojni, w końcu Olsztyn to miasto muzycznie wychowane przez naszych przyjaciół z legendarnej grupy Czerwony Tulipan. Chyba ich sceniczne poczucie humoru udzieliło się i nam, bo koncert przebiegł w niemal kabaretowej atmosferze, no ale kto powiedział, że piosenka poetycka musi zawsze być na poważnie 🙂 Na potwierdzenie zdjęcie zrobione przez Mariusza… wprost z widowni… w trakcie grania bisu…
olsztyn-scena-bis
Tego wieczoru w Olsztynie pojawiły się także Puckie Anioły, czyli Gosia i Robert Mukowscy,

olsztyn-scena-aniol

którzy specjalnie na ten koncert przejechali niemal 250 km tylko po to, by pomóc nam przy koncercie i wrócić do domu. Jesteście NIE-SA-MO-WI-CI ! ! ! 🙂
olsztyn-falkor
Innym ważnym momentem naszej muzycznej wędrówki po Świecie są pokoncertowe spotkania z Wami. Przez dwie godziny na scenie widzimy jedynie zarys Waszych postaci, spowitych w ciemnościach, polegając tylko na słuchu możemy stwierdzić, czy w ogóle ktoś na koncert przyszedł. Dlatego namawiamy byście, na dowód swojej obecności, śpiewali razem z nami 🙂 Miło też nam jest spojrzeć na Was, gdy już reflektory zgasną, chwilę porozmawiać, poznać się albo, gdy przychodzicie po podpis na płycie,

olsztyn-autografy

(niekiedy w emocjach zdarza się nie trafić w okładkę ;P)
olsztyn-autograf-zyzy-2
Dziękujemy Olsztyn

Po tak wzruszającym przyjęciu udaliśmy się na odpoczynek, by następnego dnia…

…Wyruszyć do LUBLINA. Po raz czwarty mieliśmy przyjemność przyjechać do zajazdu ZAŚCIANEK, na zaproszenie Pana Marka Wawszczaka. Nie bez powodu nazwę tego miejsca piszemy wielkimi literami. Właśnie wielkie serce Pana Marka, zarówno w stosunku do nas, jak i miłośników łagodnych dźwięków sprawia, że to urocze miejsce na stałe zapisało się jako obowiązkowa pozycja w naszym kalendarzu koncertowym. O Zaściankowej gościnie niech przemawia fakt, że zanim zabraliśmy się za rozstawianie sprzętu, rzuciliśmy się na przysmaki tamtejszej kuchni
lublin-obiad

prawda, że od razu przyjemniej się zabrać do pracy? 🙂
lublin zyzy benc.jpg
załoga zajazdu jak zwykle spisała się na medal, przygotowując salę na przybycie gości.
lublin sala zdj mariol.jpg
By w pełni oddać atmosferę jaka panowała tego dnia w Naszym Drugim Lubelskim Domu, poświęcić trzeba by było przynajmniej kilka cyfrowych stron niniejszego bloga. Niestety nie da się wszystkiego opisać słowami, zalecamy więc, by następnym razem doświadczyć tego osobiście – ci, co byli, mogą potwierdzić 🙂 Streszczając więc: przeurocze miejsce, Kochani ludzie, raj dla podniebienia i, co najlepsze, klimat nostalgii i zamyślenia dopełniający nasze muzyczne pejzaże.
Autor zdjęć Monika Waśkowicz

2-lublin-mini-zoom-zdj-monika-waskowicz

4-lublin-zyzy-spiew-zdj-monika-waskowic

1-lublin-ilona-zdj-monika-waskowicz

lublin-michal

na tym koncercie nie mogło również zabraknąć Naszego Etatowego Gitarzysty – Marcela

lublin-marcel-zdj-andrzej-rudzinski

zdj. Andrzej Rudziński

żałowaliśmy tylko, że nikt nie odważył się dołączyć do nas z takim instrumentem 😉
lublin-sitar

Trufelek natomiast poczuł się już baaaardzo pewnie i skorzystał z Lubelskiej gościnności na maksa ;P
trufel-lozko
„You Shall Not Pass”

3-lublin-uklon-zdj-monika-waskowic

Dziękujemy Lublin

Ostatni dzień tej trasy zaskoczył nas minimalną poprawą pogody. Do Kielc jechaliśmy więc w towarzystwie nieśmiało jeszcze wyglądających zza chmur promieni słońca, które spowodowały na pewno lekkie niedzielne rozleniwienie 🙂 w sam raz, by zrezygnować z pośpiechu, przystanąć na chwilę w uroczej kawiarence i delektować się pysznym cappuccino… mmm…
kawa-good

niestety życie w trasie niekiedy dotkliwie wymusza kompromisy spod znaku najbliższej stacji paliw…
kawa-bad

no ale ok, umówiliśmy się – panuje niedzielne rozleniwienie, pani z bufetu też ma prawo takowego doświadczać 😉 w końcu, co nas nie zabije, to nas wzmocni. Pijemy (przepraszam baristów za mylne określenie) kawkę i jedziemy dalej. Gdy dotarliśmy już do rodzinnego miasta naszego politycznie natchnionego poety Scyzoryka, okazało się, że drzwi Studenckiego Klubu Wspak nie stoją przed nami otworem, a jest wręcz odwrotnie – joł! 😛 Tak zyskaliśmy godzinę czasu, którą postanowiliśmy wykorzystać w sposób jak najbardziej właściwy, czyli na posiłek 😀 Udaliśmy się w tym celu do lokalu o śpiewnie brzmiącej nazwie „Krystyna”, przenosząc się w czasie do okresu PRL’u, co dla nas – miłośników filmów Stanisława Barei – było bezcenną atrakcją. „Ahoj przygodo!” krzyknął Mariusz, zamawiając tradycyjną Polską potrawę, czyli „piccę” i pomidorową ;P
kielce-bar-mariol
Z pełnymi brzuchami zrobiliśmy drugie podejście do klubu Wspak, na szczęście tym razem udane. Okazało się, że będziemy grali support przed legendą polskiego metalu – grupą Kat(!)
kielce-plakat
to, że z dwutygodniowym wyprzedzeniem, jest nieistotne 😉
Nic dziwnego, że wykonawcy przeróżnej gatunkowo, w tym i cięższej muzyki, lubią tu grać
kielce-drzwi
warunki akustyczne sali po prostu powalają (i to, jak to najczęściej w naszym przypadku o dziwo, w pozytywnym znaczeniu). Dlatego też, mimo straconej (pomijając niezapomniane wrażenia u Krystyny) godziny, uwinęliśmy się zgrabnie z próbą dźwięku i można było na spokojnie cieszyć się klimatem koncertu 🙂 Na zakończenie weekendu przygotowaliście dla nas bardzo relaksującą, niemal rodzinną atmosferę, rozanieleni wracaliśmy na te parę dni do swoich domów, by już za chwilę z naładowanymi akumulatorami ruszyć w drogę do kolejnych miast.
Dziękujemy Kielce

Gdy spotkaliśmy się w punkcie zbornym w Poznaniu, by rozpocząć drugą w miesiącu lutym trasę, była godzina 12. Niektórzy z nas w tym momencie mieli już za sobą kilka godzin spędzonych w gościnnych progach środków lokomocji dalekobieżnej, zwanymi dalej pociągami. Z radością spojrzeliśmy na pokładowy GPS

pasterka gps.jpg

i ruszyliśmy pełni energii w drogę do schroniska Pasterka, by zagrać na 12 Biwaku Zimowym n.p.m. Tego dnia czekał nas unikalny koncert, bowiem zwykle grami sami (pewnie nikt nie lubi z nami grać ;P), a dziś mieliśmy dzielić scenę z innym wykonawcą. Organizator tegoż wydarzenia, magazyn turystyki górskiej N.P.M. zaprosił również Piotra Wróbla z zespołem. Artysta ten na co dzień jest gitarzystą i wokalistą zespołu Akurat, który to zespół był gwiazdą dnia następnego. Sam fakt, że zarówno macierzysty zespół Piotra, jak i jego solowe poczynania odbiegają stylistycznie od tego co uprawia Cisza, nadawał temu wydarzeniu ciekawy smaczek 😉 Na miejsce dotarliśmy, o dziwo, (prawie) o czasie i po chwili mogliśmy się zająć rozkładaniem sprzętu, co miało niemałe znaczenie logistyczne, albowiem na kameralnej scenie musiały się zmieścić oba zespoły, każdy z całym swoim sprzętem i w dodatku podzielić się czasem na przeprowadzenie próby. Tym bardziej, że jeden z muzyków, jak sam powiedział „przegiął podwójnie”: nie dość, że przyniósł spuchniętą gitarę, to jeszcze nazywał się Gienek ;P

pasterka-gienek

Chłopaki okazali się mega profesjonalnymi muzykami i skromnymi, przyjaznymi ludźmi, mającymi do siebie zdrowy dystans, tym bardziej z chęcią uczestniczyliśmy w ich występie w nie często spotykanej u nas roli – jako słuchacze.
pasterka piotr wróbel.jpg
(na scenie w tle banerek, zapowiadający inną imprezę – Pasterskie Anioły, w ramach której zagramy w Pasterce 4 marca)
Bardzo nam ta rola odpowiadała, mimo iż „zboczenie zawodowe” zwyciężyło i, co chwilę, łapaliśmy się na podpatrywaniu u bardziej doświadczonych kolegów wszelakich zabiegów upiększających ich występ. No ale trzeba przyznać, że pełen profesjonalizm był jak najbardziej widoczny. Aby nie zanudzać Was ciągłymi opisami naszych koncertów, skupiliśmy się tym razem wyjątkowo na występie poprzedzającym nasz 🙂 Przejdziemy więc dalej 🙂 Po zakończeniu koncertu i wstępnym złożeniu sprzętu (pakowanie do Benca zostawiliśmy sobie na rano w ramach zaprawy) o godz. 2 w nocy zmęczenie wzięło górę, zdążyliśmy wypić symboliczną lampkę szampana z okazji urodzin Michała (w tym miejscu należy odnotować fakt, że publiczność jako pierwsza odśpiewała naszemu jubilatowi sto lat jeszcze przed koncertem :)) i udaliśmy się do pokoju. Artyści widocznie nie są takimi twardzielami, jak uczestnicy Biwaku, którzy to spali w namiotach, przy kilkustopniowym mrozie brrrr….
pasterka-namioty

Po całym dłuuuugim dniu ciężko było zebrać siły, by poimprezować lub choćby przygotować się do spania
pasterka-pokoj
pasterka-zyzy

chociaż nie każdemu sprawiło to problem
pasterka-trufel

całe szczęście, że Trufelek był z nami w trasie, bowiem spaliśmy wszyscy w jednym pokoju i faceci mogli bezkarnie chrapać całą noc, potem zwalając wszystko na biednego psiaczka ;P
Dziękujemy Pasterka

Następnego dnia po śniadaniu, spakowaliśmy Benca i ruszyliśmy do oddalonej o godzinę drogi Jedliny-Zdrój, by po raz trzydziesty siódmy zagrać w gościnnych progach Klubogalerii Ciekawa. Tak naprawdę zawitaliśmy tu po raz drugi, ale gościnność gospodarzy – Kasi oraz Zbyszka – sprawia, że w naszym odczuciu musiało być ich co najmniej tyle. Tak więc zaraz po wyjściu z samochodu i zaparkowaniu go obok ciuchci,
jedlina-ciuchcia-i-benc
zostaliśmy przywitani pysznym obiadem (wskazówka na wadze zbliża się do stanu krytycznego ;P). W tym czasie męska część załogi Ciekawej wzięła się za przerobienie części kawiarnianej na salę koncertową.
ciekawa-budowa
Młody adept sztuki scenografii – Igor specjalnie dla nas zbudował zasłonę oddzielającą scenę od zaplecza, dzięki czemu mieliśmy gdzie zniknąć przed i po koncercie, oddając się zajęciom, na które komu przyszła akurat ochota 😉
jedlina-garderoba
Efekt robi wrażenie
jedlina-scena
dobra robota Igor 🙂

To był piękny, zasłuchany i zaśpiewany koncert…
jedlina scena 2.jpg

Wręcz domową atmosferę tego miejsca dodatkowo wzmocniła obecność wielu Przyjaciół zespołu. Z synkiem Ani i Rafała (tzn. „Rysia” oczywiście ;P) Hubertem, wiąże się zabawna anegdota. Otóż ten bardzo młody mężczyzna, widząc jak po koncercie składamy i nosimy sprzęt, zwrócił się do naszej Oli z apelem:
– chodź, pomożesz mi?
– w czym Ci mam pomóc?
– trzeba nosić walizki panom.
😀
jak widać sam też ciężko pracował

jedlina-kacper

Gdy emocje już trochę opadły i uporaliśmy się z „walizkami”, Gospodarze zaprosili nas ponownie do stołu (wskazówka dobiła już do maxa…), tym samym w łeb wziął pomysł powrotu do Pasterki na koncert zespołu Akurat :). Wieczór spędziliśmy na rozmowach otoczeni przyjacielską aurą pozostałych gości, rozpieszczeni do granic możliwości wspaniałościami Ciekawej kuchni. Nazajutrz, po wizycie w krzywym zwierciadle,
jedlina-lustro
śniadanko, pakowanko, pamiątkowe zdjęcie z Gospodarzami – Kasią i Zbyszkiem.

ciekawa.jpg
Dziękujemy Jedlina-Zdrój

i w drogę …

Bywa, że z koncertami trafiamy w miejsca ładne, nawet piękne, tym razem można odważnie stwierdzić, że przyszło nam zagrać w miejscu zapierającym dech w piersiach.
wojnow-palac
Gdy zajechaliśmy na dziedziniec przed pałacem w Wojanowie, aż przykro się zrobiło, że ze względów na porę roku, nie mógł to być koncert plenerowy.

wojanow-plac

zwłaszcza Futrzakom bardzo się tu spodobało

wojnow-pieski

wojnow-most-pieski

No ale przyszło nam zagrać… w stajni 🙂 niech jednak Was to nie zraża, bowiem piękne wnętrza,

wojnow-sala-pusta

a przede wszystkim monumentalna akustyka odsunęły w zapomnienie średniowieczne przeznaczenie tego pomieszczenia, nie pozostawiając ni cienia wątpliwości, że to będzie niezapomniany występ. Przy pierwszej próbie podłączenia prądu okazało się, że modernizacji obiektu dokonali chyba bohaterowie czeskiej kreskówki „Sąsiedzi”, bowiem najwyraźniej hydraulik z elektrykiem się, delikatnie mówiąc, nie dogadali ;P
wojnow prad.jpg
po uporaniu się z zasileniem sceny całość wyglądała już imponująco

wojnow-sala-pusta

i tak też brzmiała. Niesamowicie potężny pogłos nadał naszym utworom niepowtarzalne brzmienie, zwłaszcza Modlitwa Konia Z Transportu zyskała siłę, której się nie spodziewaliśmy.

wojnow-scena-2

Tym razem na bis Michał nie zdołał przywołać zespołu, musiał więc poszukać wsparcia wśród publiczności i tak oto mała Kinga odważnie zasiliła szeregi Ciszy 🙂

wojnow-bis
niesamowite jak łatwo jest namówić dzieci do wspólnego występu, czasem wręcz „przekrzykują” dorosłych 🙂

Po koncercie faceci, pod czujnym nadzorem, posłusznie uprzątnęli cały bałagan ;P

wojnow-sprzatanie

i zespół mógł się rozjechać do domów. Dziękujemy Wojanów

Ostatnia trasa lutego zaczęła się kolejny raz już w czwartek. Tak na prawdę to wyłącznie symboliczne podziały na kolejne małe „traski”, żeby choć trochę oddzielić weekend od „normalnych dni tygodnia” 🙂 Patrząc bowiem w skali roku, można by powiedzieć, że żyjemy w nieustającej trasie z krótkimi przerwami, by odwiedzić nasze rodziny w domach 🙂 Na miejsce koncertowego debiutu w Starogardzie Gdańskim wybraliśmy restaurację Centrum przy Starogardzkim Centrum Kultury, oczywiście nie tylko po to, by móc bezkarnie świętować tłusty czwartek ;P Układ sali nieco wymusił na nas ustawienie, dlatego – zupełnie przypadkowo – sekcja rytmiczna zainstalowała się w „kąciku malucha” 😉
starogard-scena
Gdy sala zaczęła się wypełniać przybyłymi gośćmi, zaczęliśmy się zastanawiać nawet, czy jednak nie zabraknie miejsca dla wszystkich chętnych. Udało się, choć gwar obecny na sali świadczył o wypełnieniu jej po brzegi 🙂 Nic nie zakłóciło jednak atmosfery samego koncertu, szybko okazało się, że trema spowodowana ciszowym debiutem była niepotrzebna i minęła wraz z aktywnym włączeniem się Słuchaczy. Wspólne śpiewanie z Wami zapewniło nas, że nasze utwory doskonale znacie i lubicie. Kociewiacy tym samym zagwarantowali sobie niechybnie powrót Ciszy w region do tej pory nieuczęszczany 🙂 Gdy zakończyliśmy koncert i zniknęliśmy za kulisami (czyt. ani to nie zniknęliśmy ani za kulisami których nie było, po prostu usiedliśmy w kąciku malucha:)), Ilona przeprowadziła mały „sabotaż” i poczęstowała nas pączkami. Jak wiadomo w tłusty czwartek nie można odmówić i nawet nie należy się obawiać o dietę, bowiem naukowcy dowiedli, że, aby spalić kalorie zawarte w jednym pączku, wystarczy leżeć przez 6 godzin ;P Jednak należało się obawiać tego, że wywołacie nas na bis 🙂 Tym samym pośpiesznie jedliśmy pączki „na chomika” by móc jeszcze razem z Wami zaśpiewać ostatnią piosenkę 😉 Za pomoc w organizacji dziękujemy niezastąpionym Gosi oraz Robertowi Mukowskim 🙂
Starogard Gdański – dziękujemy

Następnego dnia udaliśmy się po raz drugi do Domu Kultury w Rawiczu, by dla odmiany zagrać w jego „podziemiach” 🙂 (w 2012 roku zagraliśmy w sali głównej na piętrze). Podczas gdy my rozkładaliśmy sprzęt na scenie, nasze Futrzaki dzielnie pilnowały Ciszobenca,
rawicz-psy
choć już w garderobie Trufelek wolał przesiąść się na jednoosobową brykę.
rawicz-trufel-wozek

Wystrój tego miejsca jest bardzo klimatyczny, wszędzie stoją stare radia, czarno-białe telewizory, które ważyły tyle, co dzisiejsza lodówka 🙂 naczynia, maszyny do pisania itp. – prawdziwa mała wycieczka do XX wieku.
rawicz-maszyna

rawicz-sala
Na wyposażeniu były nawet instrumenty dęte.
rawicz-trabki
Trochę obawialiśmy się o akustykę tego miejsca, bowiem budowa sali z filarami, ceglanymi ścianami oraz wklęsłymi sufitami stawiała niemniej znaków zapytania niż opinia pana akustyka, że „Panie, tu grały i kapele rockowe i disco polowe”. 😉 Na szczęście w opinii naszego akustyka – Mariusza – sala „nieźle gadała”, a sam koncert, za Waszą sprawą, był czystą przyjemnością. Widocznie nie ma znaczenia, gdzie gramy – ważne dla kogo 🙂 Na koncercie pojawiła się ekipa filmowa Studio ZeroCztery, która cały koncert udokumentowała.
Próbkę filmową przedstawiamy poniżej:

W Naszym Niebie

Dziękujemy Rawicz

W sobotę udaliśmy się do Katowic. Będąc na Śląsku, nie mogliśmy nie odwiedzić naszych przyjaciół – Coolmaxa i Lilinki oraz ich synka Wojtusia 🙂
wojcieszek
Jak zwykle nie pozwolili nam opuścić swoich progów głodnymi, przygotowując nam iście królewski obiad, a na deser pyszne ciasto (trzeba będzie poleżeć dłużej niż 6 godzin, by to spalić ;P). To jest typowe dla naszych Przyjaciół zachowanie, nie tylko od zarania dziejów nas karmili, ale wspierali i wierzyli w nas jeszcze w czasach, w których my sami w siebie nie wierzyliśmy. 🙂 Jesteście kochani! Tak więc, ciszowe ciocie i wujkowie pobawili się z Wojcieszkiem i musieli kierować się już na miejsce koncertu. Na tę okoliczność mieliśmy przygotowane specjalne tablice sprezentowane nam po ostatnim koncercie w Old Timers Garage.
katowice-rejestracja
Tym razem zawitaliśmy jednak do MDK Koszutka. Ucieszyliśmy się, że będziemy mogli zaproponować Wam abyście „usiedli przy nas na krzesłach niebieskich”.
katowice-sala
prosimy nie zwracać uwagi na modeli na pierwszym ani drugim planie 😉

Mogliśmy na spokojnie, jak na ciszowe standardy, rozkładać sprzęt, bowiem w garderobie i tak przestrzeń była całkowicie zajęta ;P
katowice-trufel
Zdążyliśmy się już przyzwyczaić, że nasze miejsce jest na scenie 🙂 Zwłaszcza jeśli ta prezentuje się tak niesamowicie.
katowice-widownia
Wspaniale nas przyjęliście, moc wzruszeń i przemiłych słów po koncercie sprawiły, że niechętnie jechaliśmy na nocleg do Sosnowca. Tego wieczora udaliśmy się jeszcze na kolację do indyjskiej restauracji.
katowice-kolacja
Bardzo wesoło spędziliśmy czas w tym uroczym miejscu, bowiem pan kelner, mimo iż świetnie mówił po polsku, miał przeuroczy akcent oraz iście orientalny tembr głosu. Widać było, że kocha swoją pracę, chętnie wdawał się z nami w rozmowę. Ostrzegł nawet naszą Olę, że jej zamówienie „będzie miało jakieś pół kilo” (pewnie obawiał się, że Miniuś nie podoła), ale jedzenie okazało się tak pyszne, że chętnie wszyscy częstowali się nawzajem. 🙂 Nasyceni nie tylko kulinarnie, ale przede wszystkim doznaniami związanymi z koncertem i spotkaniem z Wami, udaliśmy się na odpoczynek.
Dziękujemy Katowice.

Wstaliśmy wypoczęci i gotowi do dalszej drogi, pokrzepieni pięknym widokiem budzącego się poranka za oknem…
katowice-okno
…no dobra, to musieliśmy sobie wyobrazić 😉
W każdym razie, jedziemy do Krakowa. Po niespełna roku powróciliśmy do klubu studenckiego Gwarek, by zagrać ostatni koncert w tym miesiącu.
krakow-benc
Ucieszył nas fakt, że zainteresowanie wydarzeniem było tak duże, że szef Gwarka – Majk musiał dowozić specjalnie dodatkowe krzesła, aby wszyscy chętni mięli na czym usiąść 🙂
Sala wypełniona po brzegi sprawiła, że koncert symbolicznie kończący miesięczną trasę przebiegł w bardzo relaksującej atmosferze, fragment możecie zobaczyć sami:
https://www.facebook.com/klub.gwarek/videos/1440150052664192/?hc_location=ufi

Sympatycy dźwięków Krainy Łagodności w Krakowie zawsze udowadniali, że nieważne czy gramy w klubie Gwarek, Zaścianek, w Rotundzie, na Błoniach, w malutkim Loch Camelot czy gdziekolwiek, zawsze znajdzie się wielu chętnych, by dzielić z nami te 2 godziny współbytowania w śpiewie.
Kraków dziękujemy

Styczeń – pierwsza trasa 2017r.

Drodzy Przyjaciele.
Nasz ostatni wpis na koncertowym blogu opiewał grudniową „ostatnią prostą”.
Rzecz w tym, że był to grudzień 2015 roku, a ogrom spraw koncertowych, który przytłoczył nas w roku 2016 spowodował, że nie daliśmy rady prowadzić faktograficznego i zdjęciowego zapisu naszego koncertowego życia, przez co niemal 140 zeszłorocznych koncertów odeszło w blogowe zapomnienie…
Ponieważ jednak żal za tamtymi wspomnieniami ogarnął nas przemożny – w tym roku ciężar relacjonowania Wam przygód koncertowych naszej muzycznej cyganerii, z rąk Michała, który z nadmiaru obowiązków nie wiedział już w co te ręce włożyć – na swoje barki wziął Darek 🙂
Tym samym z radością wracamy do comiesięcznego wspominania spotkań muzycznych z Wami:)
Na początek osiem styczniowych koncertów – okiem Darka, okraszonych zdjęciami wielu z Was a także naszymi prywatnymi ujęciami 🙂
Będzie jak dawniej –  z dystansem do nas samych i otaczającego nas świata 🙂
Czujcie się u nas dobrze i odwiedzajcie nas czasem 🙂
Ciszaki

Na miejsce pierwszego tegorocznego koncertu wybraliśmy Dom Harcerza w GDAŃSKU. Po miesięcznej przerwie od muzykowania chcieliśmy by było to miejsce sprawdzone, w którym czujemy się dobrze zarówno my jak i Nasi Przyjaciele Słuchacze. Gdy w czwartkowe popołudnie zaczęliśmy się zjeżdżać, każde z nas ze swojego miasta, w znajome mury DH najpierw próbowaliśmy sobie przypomnieć jak to się robiło, do czego jest który kabel oraz ilu jest muzyków w zespole 😉 najbardziej nurtowało nas jednak pytanie czy o nas jeszcze pamiętacie? Niepotrzebnie 🙂 sala wypełniła się po brzegi ludźmi pełnymi niesamowitej energii, która przelana na nas natychmiast postawiła zespół na nogi. Mimo początkowej nieśmiałości zaczęliście z nami śpiewać, co zawsze jest mile widziane (słyszane), zanika wtedy sztuczny podział na muzyków i publiczność. To właśnie wspólne bytowanie w śpiewie buduje szczególną więź i powoduje, że każdy czuje się współtwórcą koncertu. Gościem specjalnym na scenie był piesek. W tym miejscu pewnie „Starzy Wyjadacze” naszych koncertów pomyśleliby sobie „Po co pisać o Junku jako gościu, przecież jest pełnoprawnym członkiem zespołu?!” i mieliby rację. Każdy wie kto w Ciszy jest Prawdziwą Gwiazdą, Łowcą Oklasków oraz Maestro Bisów. A tu PSIkus 🙂 Juno miał tym razem kompana w postaci Trufelka, swojego przyrodniego brata rasy Cavalier King Charles Spaniel, którego dostaliśmy pod opiekę na tę pierwszą trasę. „Młody” jeszcze przed koncertem przejawiał parcie na sito wyglądając zza kotary i wywołując zaciekawienie publiczności.

 

dh-trufel-zdj-ania-osojca

dh-glaskanie-2-pieski-zdj-ania-osojca
dh-2-pieski-zdj-ania-osojca

gdansk-wszyscy

zdj. Ania Osojca

Po rozpoczęciu koncertu szybko wziął się do roboty siejąc zamęt na scenie i plątając się pod nogami zmuszał grających do zwiększenia koncentracji nie tyle na muzyce co na uniknięciu nadepnięcia na tego niesfornego malucha 🙂 po jakimś czasie wziął jednak przykład z doświadczonego Juna i oba pieski poszły spać. Z racji, że miłe chwile szybko się kończą, zanim się spostrzegliśmy koncert dobiegł końca, jednak Wasze reakcje nie pozwoliły nam tak po prostu zejść ze sceny. Występ zakończyliśmy zaśpiewanymi z Wami utworami Wyspa oraz Dom, Który Moją Puentą, podczas którego bardziej spostrzegawczy widzowie zobaczyli niezidentyfikowane obiekty latające za plecami Michała 😉 no cóż, czasem z każdego wychodzi na chwilę dziecko nawet w najmniej niespodziewanym momencie 😉 gdy opadły już emocje mogliśmy stwierdzić, że jeśli pozostałe koncerty będą przyjęte na wzór tego pierwszego, czeka nas udany rok 🙂 za pomoc w realizacji wydarzenia chcieliśmy podziękować niezawodnym Przyjaciołom zespołu: Gosi oraz Robertowi Mukowskim. Po „najprzyjemniejszej” części wieczoru (czyt. mozolnym składaniu całego sprzętu ;P) udaliśmy się na zasłużony odpoczynek:

gdansk-juno-i-trufel-na-lozku

wystarczyło na chwilę opuścić łóżko 😀

 

Drugiego dnia po obowiązkowym śniadaniu w naszej ulubionej Gdańskiej restauracji (uwaga lokowanie produktu ;P) Familia Bistro ruszyliśmy z opóźnieniem do SUCHEGO LASU. Opóźnienie było spowodowane oczekiwaniem na otwarcie tej restauracji no ale nie mogliśmy sobie odmówić smakołyków przepysznej Wileńskiej kuchni 🙂 podróż umilał nam nasz gość, który już się zdążył poczuć na pokładzie Ciszobenca jak w domu

koszalin-ola-zyzy-trufel

dla porównania dzień wcześniej podróżował bardziej ostrożnie 🙂

trufel-w-aucie

tym razem koncert odbył się w modernistycznych wnętrzach Centrum Kultury w Suchym Lesie. suchy-las-scena

Nie byliśmy też pewni jak się w tych warunkach zachowają nasze zwierzątka do kochania, więc cierpliwie czekały na nas w garderobie.

trufel-i-juno-garderoba-suchy-las

„no cóż czasem trzeba odpuścić Chłopaki, odbijecie sobie w Warszawie”

Licznie zgromadzona Publiczność stawiła się w Centrum Kultury przede wszystkim z okazji podsumowania roku czytelniczego i wręczenia nagród dla najlepszych czytelników. Nie wiedzieliśmy więc, czy nasz koncert przyjęty zostanie z równą życzliwością, jak ma to miejsce w przypadku koncertów, na których każdy znajdujący się na sali Słuchacz doskonale wie, na jaki koncert przyszedł:)
Na  szczęście Czytelnicy okazali się życzliwą i zasłuchaną Publicznością, a sam koncert bardzo wzruszającym i zarazem radosnym przeżyciem:) Na nocleg udaliśmy się do pobliskiego Poznania do Michała, który od września mieszka w Stolicy Wielkopolski.

Następnego dnia do WARSZAWY jechaliśmy spokojni. To już trzeci koncert tej trasy, więc wpadliśmy w jej rytm (tak się tylko mówi, bo z rytmu na koncertach wypadamy niezwykle łatwo ;P) Wyjechaliśmy z Poznania ze sporym zapasem czasu, drogi mięliśmy raptem 3 godz. co na nasze realia oznacza, że nie zdążyliśmy się nawet dobrze rozsiąść w Ciszobencu, wyszukać odpowiedniego filmu, czy wyczerpać zapasu Olbas’ów w które zawsze nas zaopatruje nasz zespołowy farmaceuta/akustyk/akrobata – Mariusz 😉 Do Reduty Banku Polskiego przybyliśmy o godz. 15 co z naszego planu daje nam 3 godz. na spokojne przygotowanie koncertu; trzeba wyładować cały sprzęt z samochodu, rozłożyć nagłośnienie, oświetlenie, zrobić próbę no i wyrobić się z tym wszystkim na tyle szybko by można było się jeszcze odświeżyć i ładnie ubrać, w końcu czego nie jesteśmy w stanie dobrze zagrać możemy spróbować dowyglądać 😉 mamy całe 3 godz… JASNE… Cisza nie byłaby sobą gdyby wszystko szło zgodnie z planem. Okazało się, że z przygotowaniem sceny musimy zaczekać na… scenę 🙂 a konkretnie na podesty, z których scenę się składa. Całość przyjedzie o 16. Wtedy ktoś wpadł na pomysł, że czas którego nie jesteśmy w stanie produktywnie zagospodarować można przeznaczyć na OBIAD. Tak, nawet nam zdarza się, że czasem zjemy w trasie co wywołuje ogólne zadowolenie wśród członków zespołu 🙂 No ale, że stolica rozległa i pewnie tę godzinę spędzilibyśmy na szukaniu samej restauracji, zamówiliśmy sobie na dowóz. Tak więc po jakimś czasie spokojnie delektowaliśmy się ciepłym posiłkiem gdy wreszcie przywieziono podesty i ekipa pod wodzą Sławka Sobotki w mgnieniu oka przygotowała wszystko byśmy mogli zacząć rozstawiać nasze graty. Jest godz. 1630 mamy całą godzinę zanim zaczną się pojawiać Goście. Sprężymy się i jakoś zrobimy wszystko szybciej, nie ma dramatu. Wtedy Michał oznajmił nam, że przebiliśmy koło i musi iść zmienić je teraz, bo po koncercie będzie za ciemno a musimy na noc wracać do Poznania by podróż na niedzielny koncert w Koszalinie rozłożyć na dwie mniej męczące części. W ten sposób niekiedy boleśnie odczuwamy, że czas rzeczywiście jest pojęciem względnym. No ok. Michał z pomocą Mateusza pobiegli zmieniać koło, reszta wzięła się za sprzęt. Widocznie człowiek napędzany adrenaliną jest w stanie działać na dwu albo nawet trzykrotnych obrotach bo wyrobiliśmy się dokładnie w godzinę i nawet zdążyliśmy wypić kawę, co prawda każde z nas po łyku ale się liczy 😉 Możemy zaczynać 🙂
Słuchacze w Warszawie zawsze nas pozytywnie zaskakują. Moglibyśmy grać co miesiąc i tak zawsze jest pełna sala a na pytanie „kto z Państwa pierwszy raz na koncercie?” pojawia się las rąk. Jeszcze bardziej cieszy las rąk niepodniesionych, co oznacza, że jednak ktoś się decyduje wrócić ;D Trzeba jednak sprawiedliwie przyznać, że każdy koncert jest trochę inny, nie tylko z powodu, że mylimy się w innych utworach ;P Tym razem o nasz wizerunek sceniczny zadbała mała Tosia, córeczka wspomnianego wcześniej Sławka, wręczając części z nas kolorowe kapelusze. W końcu karnawał, a co… 🙂 Mało tego, odważyła się wskoczyć na scenę i zaśpiewać z nami na bis Wyspę.

wawa-zdj-mariola-pietron-ratynska

zdj. Mariola Pietroń-Ratyńska

Zauważyliśmy jednak, że gościnna gwiazda ma trudności ze wstrzeleniem się w odpowiedni moment w piosence, pomyśleliśmy, że chyba pojawiła się mała trema a ciocia Ola próbowała nawet Tosię jakoś ośmielić. W końcu dziewczynka dzielnie zaśpiewała refreny a my zdaliśmy sobie sprawę, że ona przecież nie słyszy co gramy… Winę ponoszą odsłuchy douszne, których używamy, Tosia przecież takiego nie miała a mimo to zaśpiewała. Tym samym zawstydziła zespół, dzięki Tosia… ;P

wawa-kapelusz-gitara

Trufelek co smutniejsze utwory spędzał w swoim nowym legowisku

wawa-trufel-w-futerale

a Mariusz i Mateusz chyba pozazdrościli kariery Braciom Figo Fagot 😉

wawa-zyzy-mariol-wasy

Po koncercie szybciutko do Poznania na noc. Niestety w dalszą podróż nie mogliśmy zabrać naszego nowego prowodyra zamętu scenicznego, co nie tak łatwo było mu wyperswadować

trufel-nie-jedzie

Na ostatni koncert pierwszej tegorocznej trasy wybraliśmy KOSZALIŃSKI Klub Kawałek Podłogi. Nie pierwszy raz zresztą graliśmy w jego gościnnych progach. Pierwszy raz natomiast spotkaliśmy się z sytuacją, że chętnych na nasz występ jest aż tak dużo i klub może po prostu nie pomieścić wszystkich. Na szczęście Waldemar Miszczor, właściciel klubu, znany jako perkusista zespołu MR. ZOOB wykorzystał swoje wieloletnie doświadczenie w organizowaniu koncertów sprawiając, że dla nikogo nie zabrakło miejsca. By podkreślić umiejętności organizacyjne Pana Waldka warto wspomnieć, że dzień wcześniej w tym samym miejscu odbył się koncert punkowy a sam gospodarz przywitał nas z uśmiechem słowami „właśnie skończyliśmy sprzątać szkło po wczorajszym, teraz przynajmniej widać podłogę” 🙂 zapewne obsługa baru także musiała się przestawić na podawanie różnych napojów a nie jak dzień wcześniej piwa, piwa i jeszcze innej marki piwa 🙂 wszak słuchacze byli przecież zupełnie inni. Odetchnęliśmy z ulgą, że nie było wśród publiczności zagorzałych fanatyków Gwardii Koszalin, w końcu zespół pochodzi rdzennie z Kołobrzegu 😉 i już od początku dało się poczuć bardzo przyjazną atmosferę. Przez te niespełna 2 godziny to był Nasz Wspólny Kawałek Podłogi i niech tak już zostanie. A jak następnym razem przyjdzie Was jeszcze więcej to przesuniemy ściany tak by wszyscy znów się zmieścili 🙂

koszalin-widzowie

koszalin-scena

Cytując klasyka kabaretu Marcina Dańca: „KOSZALINIUNIUNIEK! DZIĘKUJEMY!” 🙂

koszalin-uklon

Z pewnym niedowierzaniem wracaliśmy po tym weekendzie do domów. Niby aż 4 dni w trasie a już się skończyło, niby mięliśmy aż miesiąc przerwy a tak dobrze się grało. No cóż teraz aż 3 dni odpoczynku i…

Kolejna trasa 🙂

W PUCKU po raz kolejny zagościliśmy dzięki ogromnym serduchom Roberta oraz Gosi Mukowskich 🙂 To właśnie Oni dołożyli wszelkich starań byśmy mogli się spotkać w czwartkowy wieczór w Puckim Ratuszu z miłośnikami Krainy Łagodności, biorąc na siebie ogrom organizacji koncertu.

puck-plakatowanie

w przeciwieństwie do samego zespołu, który zamiast przygotować się do koncertu zajmuje się no cóż…

Tym razem w pomoc zaangażowała się także ich córka Ania, zachęcona przez rodziców, którzy w ten sposób zaszczepiają młodszemu pokoleniu zamiłowanie do Poezji Śpiewanej. Ania dzielnie w naszym imieniu odradzała Państwu nasze płyty po koncercie

puck-sklepik

Znając Roberta możemy się także spodziewać, że koncert trafi do sieci, tak jak poprzednie nagrania filmowe, których jest autorem m.in. z Pierwszego Zlotu Ciszaków. Niezwykle miło było nam zobaczyć znajome twarze, przybyły reprezentacje z całego Trójmiasta 🙂 Dzięki temu wiedzieliśmy, że będziemy mięli okazję wspólnie wykonać nasze utwory, znacie je na pamięć, wszak chętnie i często wracamy do Gdyni, Gdańska czy Pucka 🙂 Po koncercie organizatorzy namówili nas na podobno pierwsze wspólne zdjęcie

puck-mukowscy

a zaraz potem zaprosili nas na kolację do klimatycznej Tawerny Strand. Nie dość, że Nasi Przyjaciele zafundowali nam masę wzruszeń związanych z samym koncertem to na dokładkę najpierw zadbali o relaksującą atmosferę

puck-tawerna-2

potem rozpieścili nasze podniebienia

puck-tawerna

Niestety wszystko co dobre ma swój koniec i musieliśmy zakończyć ten przemiły wieczór, czekała nas bowiem na następny dzień 7 godzinna podróż do odległego Lubina. Na osłodę dostaliśmy jeszcze od Roberta po domowej roboty bloczku czekoladowym na drogę, w związku z tym…

Juno od rana ćwiczył silną wolę

lubin-wola

Trzeba przyznać, że jednak dzielne to Nasze Zwierzątko Do Kochania, wszak 7 godzin spędzone w nudnej podróży to nic fajnego, za to radość z wyjścia na scenę i zgarnięcia wszystkich braw jest już zasłużoną nagrodą 🙂 My natomiast postanowiliśmy ten czas spędzić cokolwiek produktywnie i zmierzyć się z tematem nowej płyty. Odsłuchaliśmy więc 14 nagranych pomysłów, przygotowanych przez Michała i Mariusza. Ciekawy to proces, gdy słuchając jedynie zarysu piosenki, zaprezentowanej tylko przez gitarę i wokal w głowie maluje się obraz będący życzeniem jakby ta piosenka miała wyglądać ostatecznie. Właśnie ten swoisty kolaż stworzony przez 6 jakże różnych osób daje końcowy efekt, niekiedy odbiegający biegunowo od zamysłu samego autora. Podróż spędziliśmy więc na pierwszej części burzy mózgów bowiem, to była dopiero namiastka pomysłów, zostały jeszcze do przeanalizowania propozycje pozostałych członków Ciszy. Gdy dojechaliśmy już do Centrum Kultury MUZA pierwsze zaciekawienie wywołał nietypowy sposób na rozmieszczenie miejsc siedzących dla słuchaczy

lubin-krzesla

no ale nie na wszystkie elementy organizacyjne mamy wpływ, cóż, fantazja organizatora 😉 będąc w nieustającej trasie koncertowej, nie mamy za bardzo czasu na aktywność fizyczną (poza noszeniem sprzętu oczywiście) więc chociaż przed koncertem trochę fitnessu się przyda 😉

lubin-fitness

zawsze to poprawia krążenie choć nie bardziej niż przedkoncertowy stres związany z odwieczną zagadką „kto się dziś pomyli i w którym momencie” 😉 sam koncert przyjęty został bardzo dobrze, było wspólne śpiewanie, żywiołowe reakcje publiczności, wręczenie pięknych róż na scenie, rozdawanie autografów oraz wspólne zdjęcia. Tym razem jednak zgłoszono nam reklamację. Otóż okazało się, że goszcząc po raz trzeci w CK MUZA po raz trzeci zabrakło w secie koncertowym utworu Zapach Chleba, na który czekała grupa słuchaczy. Michał chcąc naprawić tę niedopuszczalną sytuację, gdy ktoś z koncertu wróciłby niezadowolony, poszedł wypakować z futerału gitarę i zagrał na specjalne życzenie wspomnianą piosenkę poniekąd „gościnnie”

lubin-stol

W czasie gdy Michał „dogrywał” jeszcze, spakowaliśmy szybko Ciszobenca, gdyż czekała nas 2,5 godzinna droga do Poznania na nocleg. W Poznaniu podzieliliśmy się na dwie grupy. Piękniejsza część zespołu zamieszkała w hotelu a pozostała część (nie chcieliśmy pisać oczywistego „brzydsza” ;P) pojechała na noc kwatery Michała z zamiarem oddania się, po tym długim dniu, typowo męskim formom relaksu jak oglądanie meczu czy też filmów wojennych oczywiście z obowiązkowym złocistym napojem w ręku. Z klasycznego już skeczu Kacpra Rucińskiego użyjemy tu cytatu „W Życiu Jest Inaczej…” czyt. poszliśmy od razu spać 🙂 Dobranoc Państwu.

Z racji tego, że nocowaliśmy w mieście w którym gramy następnego dnia, obudziliśmy się wypoczęci, rześcy, gotowi do działania, skoro świt o 13tej. A raczej „trzynasTEJ”, w końcu POZNAŃ 🙂 Strategia to iście studencka, mająca na celu oszczędność na śniadaniu – wstaliśmy od razu na obiad 😉 zasiedliśmy, więc do sniada… obia… do posiłku, niestety zdjęcia z tej uczty Państwu nie przedstawimy. Jeśli czytaliście uważnie to pamiętacie o kwiatach, które dzień wcześniej dostaliśmy w Lubinie. Wystarczy sobie wyobrazić 4 facetów siedzących przy zastawionym stole a na środku bukiet róż… no cóż ;P Przewiniemy zatem dalej. Pojechaliśmy przygotować koncert do Osiedlowego Domu Kultury Słońce. Mogłoby się wydawać, że w Poznaniu zagraliśmy już wszędzie, jednak to był nasz debiut w tym miejscu. Dalej wiadomo, rozkładanie sprzętu – nuda. Nie tym razem… Okazało się, że nigdzie nie możemy znaleźć statywów do lamp bez których nie przygotujemy oprawy świetlnej. Po kilku nieudanych próbach odnalezienia zguby, przyznaliśmy, że najwidoczniej zostały w Lubinie, nauczka na przyszłość, pośpiech przy pakowaniu niewskazany 😦 Na całe szczęście DK Słońce jest całkiem nieźle wyposażony i Pani tam pracująca z chęcią nam w tym temacie pomogła. Nowa sala chyba spodobała się naszym słuchaczom, nam na pewno. Kolejne miejsce w którym w przyszłości można nas się spodziewać. Poznaniacy jak zwykle nie zawiedli i na nocleg wróciliśmy z poczuciem udanego koncertu, była więc okazja by trochę poświętować. Okazało się, że na koncert zawitał nasz Przyjaciel, znany miłośnikom Krainy Łagodności bard Tomek Lewandowski, który przyjął nasze zaproszenie na mały „afterek”.

 

Nastał dzień czwarty naszej trasy. Od samego rana Juno bawił się z nami w chowanego

20170129_100527

Czekała nas stosunkowo krótka droga raptem 2,5 godz na spokojnie spakowaliśmy więc sprzęt (dwukrotnie już sprawdzając czy wszystko zabrane)

szczecin-sprzet

i jedziemy. Całą trasę graliśmy w muzyczne łapki; nie wiecie co to? No to wyjaśnimy 🙂 na siedzeniu pasażera siada Darek i włącza najnowszą płytę Metallicy, pozostali próbują wyłączyć odtwarzacz i dostają po łapkach 😀

darek

niektórzy mają chyba za słaby refleks i się nieco zdziwili 😉

szczecin-mariol

Zdradzimy Wam pewien sekret, wiecie co robi Miniola zaraz po wejściu na sale koncertową? Szuka pianina 🙂 Tym razem się udało, gdyż 2 dni wcześniej w DK Delta w SZCZECINIE DĄBIU odbywał się koncert fortepianowy i nie zdążyli jeszcze go schować 🙂 Okazało się też, że podobne upodobania wykazuje Mateusz i razem z Olą odegrali na 4 ręce temat z filmu requiem dla snu

szczecin-piano

może kiedyś włączymy taki popis do programu koncertu, kto wie 🙂 Po raz trzeci do Delty zaprosił nas Michał Giełzak – dziękujemy. Przed samym koncertem jeszcze odrobina powagi w garderobie

szczecin-zyzy

i możemy grać 🙂
Szczecińska publiczność zapewniła nam wspaniałe zakończenie trasy i mimo iż część z nas bardzo się śpieszyła by zdążyć na ostatni z możliwych środków transportu do domu, zagraliśmy, w podziękowaniu za przyjęcie, podwójnego bisa. Po koncercie każde z nas pojechało do swojego domu, na upragniony odpoczynek i aż 11 dni wolnego 🙂

Podsumowując miesiąc śmiało możemy powiedzieć, że miniony rok był dla nas bardzo udany, ale 2017 rozpoczął się tak fantastycznie, że nie ma siły byście go nie przebili. Waszą wrażliwość, wsparcie, pozytywną energię odbieramy z ogromną mocą. To będzie dobry rok 🙂 Widzimy się w lutym, do zobaczenia!

 

Grudzień – ostatnia prosta

Naszą ostatnią koncertową prostą w tym roku rozpoczęliśmy koncertem w MIĘDZYRZECZU. Po raz pierwszy mieliśmy przyjemność gościć w tej miejscowości i Domu Kultury. Obiekt okazał się być nie tylko doskonale przygotowany, ale również świetnie zarządzany. Mnogość koncertów i wydarzeń artystycznych mających miejsce na tej scenie jest godna pozazdroszczenia i naśladowania przez wiele miejscowości podobnej wielkości w Polsce 🙂IMG_4643

Na bardzo dużej sali koncertowej

IMG_4646

zastaliśmy dedykowany system nagłośnieniowy o dość zaskakującej formie. Był to mianowicie system dookolny, trochę na wzór rozwiązań stosowanych w kinach.

IMG_4645
I choć system ów z pewnością, jak cała reszta wyposażenia Domu Kultury – spełniał wysokie formy jakościowe – nie mogliśmy się przemóc do myśli, że jesteśmy widziani z przodu, a słyszani z boku sali 😀
W rezultacie – na scenie dostawiliśmy swoje głośniki, żeby Słuchacze nie odczuwali dysonansu poznawczego towarzyszącego nam podczas prób dźwiękowych 🙂

Niezwykle zaskoczyła nas Międzyrzecka Publiczność, która stawiła się tłumnie na koncercie.
Międzyrzecki Ośrodek Kultury to przemiłe i doskonale przygotowane koncertowo miejsce, a i miejscowa Publiczność przyjęła nas niezwykle życzliwie 🙂 Wpisujemy Międzyrzecz na naszą listę miejsc ulubionych, do których na pewno będziemy powracali.

koncert_zespou_cisza_jak_ta_20151208_1735691699

 

koncert_zespou_cisza_jak_ta_20151208_1874789105

Po koncercie udaliśmy się do nieodległego SZCZECINA, gdzie dzień później odbyć się miała szczecińska premiera naszej najnowszej płyty.
Ugościł nas ponownie w tym roku Klub Delta, będący filią Miejskiego Ośrodka Kultury. Szef Delty, Michał – tradycyjnie dołożył wszystkich starań, żeby zarówno zespół, jak i Publiczność czuli się w Delcie dobrze 🙂
Przed koncertem mieszkający obecnie w Szczecinie Darek – zadbał o podniebienia przyjaciół z zespołu 🙂

IMG_4650
Mateusz odrabiał zaległe projekty graficzne jednocześnie ustawiając perkusję

IMG_4652

A Juno testował nauszniki Ilony – słowem chaos w pełni 🙂

IMG_4654
W tej sytuacji aż dziw, że zdążyliśmy przygotować scenę na przybycie Gości 😀
IMG_4653
A Słuchacze w Szczecinie tradycyjnie nas nie zawiedli i szczelnie wypełnili salę koncertową, w piękny sposób współtworząc wraz z nami atmosferę premierowego koncertu 🙂
Do zobaczenia w przyszłym roku w Szczecinie:)!

Ze Szczecina niezbyt daleką drogę mieliśmy również do KOSZALINA, w którym również pragnęliśmy zdążyć zaprezentować naszą najnowszą płytę przed upływem roku kalendarzowego AD 2015 🙂
Udało się:) Prowadzony przez Waldka, jednego z członków legendarnej grupy Mr. Zoob „Kawałek Podłogi” ponownie ugościł Ciszową ekipę, a Koszalińska Publiczność przyjęła nas gorąco 🙂

IMG_4656

I ostatnia tegoroczna Ciszowa trasa. Ponad 2 tysiące kilometrów, ale ze świadomością, że wszystkie 3 a nawet jak się okazało 4 koncerty tej trasy na długo przed naszym przyjazdem całkowicie zapełniły sale, które planowaliśmy odwiedzić.
Na pierwszy „ogień” WARSZAWA. Zaplanowany początkowo koncert przy kominku dla kameralnej grupki Słuchaczy – rozrósł się do drugiego w tym roku koncertowego maratonu 😀
Zainteresowanie ostatnim tegorocznym koncertem Ciszy w Stolicy – przerosło bowiem nie tylko nasze oczekiwania, ale również możliwości przytulnej,kominkowej, ale mieszczącej nieco ponad 100 osób sali kawiarni „U Przyjaciół”.
W tej sytuacji podjęliśmy decyzję, o zostaniu własnym „supportem” i zorganizowaliśmy dla wszystkich chętnych dodatkowy koncert, który odbył się na 3 godziny przed pierwotnie planowanym.
Koncert ów był również „koncertem życzeń”:)
Przyjęliśmy bowiem konwencję, w której to Słuchacze na portalu Facebook zdecydowali które 20, spośród niemal 90 naszych utworów mają wybrzmieć na tym koncercie. Odeszliśmy tym samym na chwilkę od programu koncertów premierowych i powróciliśmy do piosenek, których zagranie było dla nas sporym wyzwaniem 😀
Jakież było nasze zaskoczenie, gdy okazało się, że wraz z Kasią Rytko z Radia Żak, na ów koncert, oprócz dużej grupy Słuchaczy Ciszy – postanowił wybrać się Pan Janusz Deblessem – redaktor radiowej Trójki, od 25 lat prowadzący  „Gitarą i Piórem” – najbardziej znaną w Polsce audycję poświęcona piosence poetyckiej. Wychowywaliśmy się na prezentowanych tam piosenkach, a słuchany co tydzień niski głos Pana Janusza dla wielu z nas stał się wyznacznikiem wszystkiego, czego w poezji warto posłuchać.
Tym większym zaszczytem i radością dla nas była możliwość poznania Redaktora osobiście, i życzliwe słowa pod naszym adresem po koncercie 🙂
A Warszawska Publiczność – tradycyjnie – na obu koncertach dała nam ogromny ładunek emocji, wsparcia i uśmiechu:)
W tej sytuacji nawet te niemal 5 godzin spędzonych  na scenie nie było aż tak męczące 🙂
Dziękujemy stokrotnie za całe zaufanie, jakim tylokrotnie w tym roku obdarzyli nas Warszawscy Słuchacze 🙂

Fot: Szymon Kosicki
1622197_991956660875810_306425655208342954_n

 

12366246_991956717542471_6259287267668206022_n

Z Warszawy wyruszyliśmy do RZESZOWA.
Można by rzec – nareszcie 🙂
Rzeszów od lat bowiem jest miejscem, w którym na nasze koncerty czeka od lat grono jednych z najżyczliwszych i najbardziej żywiołowo reagujących Słuchaczy na mapie Kraju 🙂
Co więcej – Ciszowy rozkład jazdy poukładał się w tym roku tak, że niemal dokładnie po roku właśnie stanęliśmy ponownie na deskach sceny WDK w Rzeszowie. Tym razem jednak, dzięki uprzejmości Sebastiana Stachurskiego i dyrekcji WDK, oraz jeszcze większemu zainteresowaniu koncertem niż tradycyjnie miało to miejsce w Sali Turkusowej – zagraliśmy na dużej sali widowiskowej, której kubatura i nagłośnienie pozwoliło nam jeszcze bardziej cieszyć się spotkaniem z Podkarpackimi Przyjaciółmi 🙂

IMG_4680

I choć co prawda specyfika wszystkich dużych scen i dużych sal stwarza niestety niekomfortowy dla jakże ważnego dla nas – bezpośredniego kontaktu z Publicznością, to choć nie widzieliśmy Waszych twarzy, to życzliwość odczuliśmy nie tylko podskórnie, ale również i bezpośrednio przez spotkanie z wieloma z Was po koncercie 🙂
Agatce tradycyjnie dziękujemy za pomoc i wsparcie przy koncercie, Sebastianowi z Zajazdu Pod Caryńską za powiew Bieszczadów, który przywiózł ze sobą bezpośrednio z Ustrzyk Górnych, a wszystkim Słuchaczom za uśmiech, wspólne śpiewanie i dobre słowa.
Słowa wybrzmią wkrótce również dzięki spotkaniu z Irkiem i Dominiką, prowadzącymi Bazę Ludzi z Mgły – audycję Radia Centrum, w której często prezentowane są nasze piosenki, i zarazem tę, w której głosami Słuchaczy nasze płyty „Nasze Światy” i „Wuka” zostały Poetyckimi Płytami Roku 🙂
Ciekawi jesteśmy, czy „Więcej Milczenia” też znajdzie drogę do Waszych serc…:) ?
Głosować na dowolną ulubioną tegoroczną płytę poetycką można tutaj:
 https://bazaludzizmgly.wordpress.com/

A na „deser” liczącej 120 koncertów tegorocznej trasy koncertowej udaliśmy się do bez dwóch zdań – najbardziej magicznej i najlepiej przygotowanej audio-wizualnie sceny klubowej, w której mieliśmy przyjemność występować.
Old Timmers Garage w KATOWICACH, prowadzony przez Adama – to nie tylko scena teatralna, to nie tylko muzeum niezwykłych, pieczołowicie odrestaurowanych legend motoryzacji. To klub dbający o każdy szczegół wystroju, akustyki, światła, prawdziwy wzór do naśladowania dla wielu miejsc podporządkowanych wyłącznie sprzedawaniu piwa…
120 tegoroczny koncert, sześćsetny koncert Ciszy w ogóle, ostatnie spotkanie ze Słuchaczami w 2015 roku.
Bilety skończyły się na tydzień przed koncertem, a niemal dwustuosobowa Publiczność wraz ze specjalistami od dźwięku, światła i efektów dodatkowych – stworzyła dla nas wieczór magiczny, pełen emocji, ciepła, dobra i życzliwości.
Zdjęcia dzięki uprzejmości Marka Nawrockiego (foto@mafoto.pl)

IMG_7325

IMG_7328

IMG_7379

IMG_7385

IMG_7388

IMG_7391

IMG_7394

IMG_7396

IMG_7407

IMG_7411

IMG_7416

IMG_7497

IMG_7499

IMG_7509

IMG_7512

IMG_7531

IMG_7540
Fot: Marek Kołodziej

12339192_1153822221313935_5315073842180321089_o

 

12375009_1153822467980577_3975555023142665829_o

 

12375193_1153821587980665_5202753927432703660_o

 

12377847_1153822591313898_5153949296015100210_o

 

 

Co najważniejsze – życzliwość i zarazem szczodrość Słuchaczy – pozwoliła po koncercie zebrać do puszek Zakonu Maltańskiego kwotę, która walnie przyczyni się do zorganizowania niepełnosprawnym dzieciakom z biednych rodzin – pięknego zimowiska w górach.
Klikając w baner dowiecie się jak jeszcze można pomóc dzieciakom!

12345437_10156253694465414_2403629107285935458_n
I tak oto do hasła, które towarzyszy nam niezmiennie od powstania zespołu „Góry Poezja Muzyka”, dopisujemy słowo, którego najbardziej brakuje, a które jest zarazem wspólnym mianownikiem gór, poezji i muzyki. To słowo „Ludzie”.
To Ludzie tworzą te magiczne chwile i spotkania.
Współtworzą każdą sekundę koncertu, a bellonowskie „współbytowanie” w śpiewie i admiracji wspólnie z Wami spędzonych momentów – staje się panaceum na zmęczenie, zdenerwowanie, kłopoty techniczne i zwątpienie…

10711401_1154617384567752_598918774_n

Dziękujemy Wam wszystkim po stokroć za te wszystkie lata, a w szczególności za ten niezwykły rok w drodze…
Ciszaki

Listopad w drodze

Tegoroczny listopad okazał się rekordowy pod względem ilości zagranych Ciszowych koncertów. W jednym tylko miesiącu odbyło się ich aż 17, a geograficzny rozstrzał miejscowości sprawił, że bardziej niż zwykle dziękowaliśmy opaczności za pogodę i nienachalną póki co zimę 🙂

A naszą listopadową wędrówkę rozpoczęliśmy od koncertu w SŁUPCY.
Ta niewielka miejscowość położona nieopodal autostrady A2, jest jedną z tych, które często mija się pędem autostradowym.
A zupełnie niesłusznie, gdyż sama Słupca okazała się być uroczym miasteczkiem z pięknie przygotowaną salą koncertowo-kinową, której niebieskie jak wierszu Wiesławy Kwinto-Koczan krzesła wkrótce wypełniły się Słuchaczami. Koncert ów byliśmy zmuszeni zagrać w kwintecie przez nieobecność Oli, która do maja niektóre piątki będzie musiała niestety opuszczać przez obowiązki na uczelni, ale życzliwy odbiór Publiczności i mnóstwo ciepłych słów po koncercie pocieszyło nas, że mimo braku jednej osoby nasze koncerty również mogą się podobać 🙂
My –  przyzwyczajeni do brzmienia zespołu w pełnym asortymencie wokalnym i instrumentalnym – przeżywamy zawsze bardzo wszelkie braki, a tego miesiąca przyszło nam takich koncertów zagrać jeszcze kilka… Specjalnie dobieramy wtedy repertuar, przez co te koncerty są nie tylko wyzwaniem dla nas, ale również dla Słuchaczy stają się pewną niespodzianką 🙂
Do Słupcy na pewno wrócimy jeszcze, gdyż było nam u Was przemiło :)!

DSC_0198

 

12189992_849659355146744_8428478923583266701_n

 

12208841_907376852673851_7952302321852862705_n

Następnego dnia wyruszyliśmy do dobrze nam znanej i często odwiedzanej przez nas ŁODZI.
Tym razem mieliśmy zaszczyt być gośćmi 20 urodzin Koła Naukowego Studentów Architektury PŁ „IX Piętro” na zakończenie Ogólnopolskiego Seminarium Naukowego „Łódź U Like”.
Nowa też dla nas była sala, w której wystąpiliśmy. Był to mianowicie Klub Tektura, który swoim postindustrialnym, jasnym wystrojem oraz całkiem niezłą akustyką sprostał zadaniu 🙂 Pewnie wrócimy jeszcze w te pachnące kawą mury 🙂
Koncert zgromadził oczywiście samych solenizantów, zaproszonych gości, ale również Słuchaczy Ciszy, którzy nie mogli być z nami podczas wrześniowego koncertu, bądź tych, z którymi mieliśmy okazję spotkać się tej jesieni ponownie:) Było przemiło!

 

12219432_10156170222460414_654373898043323441_n

 

X1004977_01

 

X1005011_01

 

X1005012_01

Po koncercie w Łodzi udaliśmy się w Opolskie, żeby zadebiutować na scenie Domu Kultury w GŁUBCZYCACH. To kolejna niewielka miejscowość na mapie Polski, w której mimo niemal 600 zagranych koncertów nie mieliśmy okazji jeszcze gościć. Bardzo lubimy te nowe wyzwania.
Sale, które są zagadką i zupełnie nową Publiczność. To zawsze szczególne wyzwanie i chęć jak najpiękniejszego zaprezentowania się w nowym miejscu:) I tak było i tym razem 🙂 Zgromadzeni Słuchacze przyjęli nas uroczo, a Głubczyce z miejsca dołączyły do mapy Ciszowych miejsc, w które będziemy regularnie powracać 🙂

Zdjęcia dzięki uprzejmości portalu twojegłubczyce.pl

Koncert-zespołu-Cisza-jak-ta-MOK-Głubczyce-2015-11

 

Koncert-zespołu-Cisza-jak-ta-MOK-Głubczyce-2015-12

 

Koncert-zespołu-Cisza-jak-ta-MOK-Głubczyce-2015-15

 

Koncert-zespołu-Cisza-jak-ta-MOK-Głubczyce-2015-21

 

Koncert-zespołu-Cisza-jak-ta-MOK-Głubczyce-2015-33

 

Koncert-zespołu-Cisza-jak-ta-MOK-Głubczyce-2015-42

Następne na naszej listopadowej trasie były wielkopolskie WRONKI.
W tej miejscowości mieliśmy już okazję gościć przed trzema laty.
Powróciliśmy na zaproszenie dyrektora Michała Poniewskiego.
Tradycyjnie – niebieskie krzesła Domu Kultury we Wronkach wypełniły się Słuchaczami i mogliśmy „pobujać razem w obłokach”.
Świetnie przygotowana scena od strony oświetlenia i doskonała atmosfera.
Dziękujemy Wronczanie!

fotob-10807

 

fotob-10829

 

fotob-10843

 

IMG_4463

 

IMG_4464

 

IMG_4465

Z Wronek udaliśmy się do GDYNI, jednego z miast, w którym najczęściej grywamy koncerty 🙂
Ponownie ugościło nas dzięki uprzejmości Marcina przytulne wnętrze Caffe Anioł. Zainteresowanie muzycznym spotkaniem z nami było jednak za duże na kawiarniane wnętrza, i – pierwszy raz w historii Ciszy Jak Ta zdecydowaliśmy się zagrać dwa koncerty, bezpośrednio jeden po drugim, żeby dla nikogo nie zabrakło miejsca 🙂
Niesamowite to przeżycie, móc porównać w tak krótkim czasie dwie zupełnie różne Publiczności, zmierzyć się z niemal 4 godzinnym koncertem i wyjść z tego „z tarczą”.
Dwa zupełnie odmienne koncerty – pierwszy – zasłuchany, poetycki i klimatyczny, drugi – mega radosny, folkowy, żywiołowy.
To samo miejsce, ten same piosenki, ten sam czas – a dwa zupełnie odmienne koncerty 🙂 I jak to się dzieje…?

12227152_1161027720592994_8013987666834911322_n

 

12234905_1161027820592984_8597751706469686990_n

 

12239390_1161027697259663_4211737394011174348_o

 

12241063_1161027953926304_9071333011539588968_o

A tak nasz gdyński koncert zapamiętała mała Magda 🙂
11202565_10156227570975414_1935850418201271839_n

A po koncercie w Gdyni nastał czas, żeby naszą najnowszą płytę zaprezentować nareszcie w rodzinnej miejscowości większości Ciszaków – w KOŁOBRZEGU 🙂
Regionalne Centrum Kultury stało się areną naszego spotkania z rodzinami, przyjaciółmi i mieszkańcami Kołobrzegu.
Obsługa oświetlenia sceny stworzyła nam niepowtarzalny początek koncertu, w którym każdy nas wyłaniał się ze strumienia światła 🙂
Aż by się chciało na codzień mieć własnego oświetleniowca 🙂
Może kiedyś się uda…
A po koncercie udaliśmy się zespołowo do miejscowej Tawerny, która była  kolebką naszych zespołowych spotkań w czasach, w których spędzaliśmy jeszcze weekendy wspólnie w Kołobrzegu na sączeniu piwka, muzykowaniu i marzeniom o koncertach w całym kraju 🙂

12235535_1172791942750576_481913553_o

 

12255496_1172792076083896_1486266119_o

 

12255656_1172792079417229_154103512_o

Następnie udaliśmy się po raz wtóry do ZŁOTOWA, w którym mieliśmy już niegdyś przyjemność zagrać plenerowo dla Harcerzy. Tym razem na zaproszenie Pana Leszka zagraliśmy z okazji Jesiennej Ofensywy Kulturalnej koncert w Złotowskim Centrum Aktywności Społecznej.
Co ciekawe – na koncert przybyli Przyjaciele zespołu aż…z Bieszczadów:)!
A sala ZCAS okazała się jedną z najbardziej stromych sal, przed jakimi przyszło nam grać 🙂 Aż się baliśmy, czy nam Słuchacze nie pospadają 😀
Przemiło było 🙂

IMG_4481

Po koncercie w Złotowie udaliśmy się do małopolskich KĘT.
Tam czekał już na nas koncert dla Harcerzy 🙂 Harcerskie koncerty zawsze mają swoją specyfikę i niepowtarzalną atmosferę.
I było jak często u Harcerzy – żywiołowo i dynamicznie 🙂
To był chyba najmniej „cichy” z naszych koncertów 🙂
A ponieważ nie znaleźliśmy żadnych zdjęć z koncertu – dzielimy się z Wam solą Ciszowej ziemi – warunkami w garderobie 😀
Taki to chaos panuje u nas najczęściej 😀

IMG_4483

 

IMG_4487

A jak kogoś sen zmorzy – zawsze może liczyć na towarzysza do poduszki 😀
Tu akurat w rolach głównych obcujący z bynajmniej nie Ciszową muzyką Darek i zaprzyjaźniony z zespołem – Trufelek 😀

IMG_4488

Po koncercie w Kętach udaliśmy się na Lubelszczyznę, żeby zadebiutować w OPOLU LUBELSKIM. Dom Kultury w Opolu Lubelskim zaskoczył nas piękną, nowoczesną, doskonale nagłośnioną i oświetloną salą.
Malutkie lubelskie Opole udowodniło tym samy, że nie musi mieć żadnych kompleksów wobec stolicy polskiej piosenki o tej samej nazwie w innej części kraju 🙂

IMG_4506

 

IMG_4507

Publiczność przyjęła nas gorąco i tłumnie – na pewno wrócimy do tego uroczego miasteczka 🙂

Następnie Ciszowe szlaki zawiodły nas do NOWEJ SARZYNY pod Leżajskiem, na festiwal harcerski Hit:)
Ależ się działo… :)Jak wspomnieliśmy powyżej – festiwale harcerskie zawsze mają pewną specyfikę, która wyraża się najczęściej w żywiołowości. Sposób przyjęcia nas przez podkarpackich Harcerzy jednak przerósł wszystkie nasze oczekiwania :)!
Harcerze biorący udział w festiwalu – od pierwszej piosenki zgotowali nam przyjęcie na poziomie żywiołowości osiągalnym zwykle dopiero przy bisach 😀 Do tego – był to dzień urodzin naszego Mateusza 🙂
Skończyło się tak:
http://youtu.be/3rg8qlXGsnk
Moc, życzliwość, szaleństwo i radość – no i jak tu nie kochać Harcerzy:)?

12239984_519945644830340_9211033205699496961_n
11214211_519946171496954_6017216692519259328_n

 

 

12241185_519958304829074_6409460707258784644_n

 

 

12246750_519958831495688_3229337004763768840_n

 

 

12238225_743056172491222_3166618051966400846_o

 

 

12241062_743053969158109_5113138616223836028_o

 

 

12265921_743237005806472_8658126068042787748_o

 

A po koncercie w Nowej Sarzynie ruszyliśmy do JAROCINA PODKARPACKIEGO. Ten przyrostek z województwem nie należy cokolwiek do nazwy miejscowości, jednak z konieczności musieliśmy go dodać, gdyż nasza trasa ułożyła się tak śmiesznie, że w przeciągu kilku dni zagościliśmy w obu Jarocinach na mapie Polski – w niedzielę w tym właśnie opisywanym, a w środę – w istnej Mekkce polskiej muzyki rockowej w Wielkopolsce. Ale zanim o tym – kilka słów o koncercie w malutkim Jarocinie na Podkarpaciu.
To jedna z najmniejszych miejscowości, w jakich mieliśmy przyjemność występować w Ciszowej historii. Dość powiedzieć, że ładny dom kultury w Jarocinie – jest bodaj największym budynkiem, jaki mieliśmy okazję dostrzec w okolicy:)

CEE_-_budynek_(02)

Na malutkiej, zaaranżowanej na okoliczność scence – wystąpili w ramach mini przeglądu piosenki turystycznej młodzi adepci sztuki śpiewanej 🙂

IMG_4520

A Juno zastanawiał się, czy aby nie wystąpić z nowo poznaną w Jarocinie „rodziną”

IMG_4518

Ostatecznie wystąpił jednak z dobrze sobie znaną rodzinką patologiczną, a Słuchacze w malutkim Jarocinie udowodnili, że nawet w tak kameralnych miejscach i miejscowościach – są ludzie otwarci na poetyckie słowo i muzyczną wrażliwość. Było nam bardzo miło w Jarocinie i wrócimy kiedyś na pewno 🙂 !

1-002

Po koncercie piękniejsza część Ciszaków powróciła na północ, a większa część zdecydowanie mniej pięknej części w sile Ciszaków czterech – ruszyła na południ, by choć na chwilkę odwiedzić ukochane Bieszczady 🙂
Do Ustrzyk Górnych dojechaliśmy w nocy, gdzie przywitał nas pierwszy w tym roku śnieg:

11251814_10156211842540414_2184643338596486305_n

I legendarna już gościnność Zajazdu Pod Caryńską:

2
IMG_4526

 

We dnie odwiedziliśmy kilka zaprzyjaźnionych miejsc, i choć upał z lekka zleżał – to pierwszy w tym roku, bieszczadzki, dziewiczy śnieg – napełnił Ciszowe dusze ogromną ilością endorfin i nie tylko 🙂
12247671_10206150551497158_9071650447291045892_o

 

12291062_10156215693505414_5647073243188768956_o

 

12304180_10156215693775414_7028028082690547566_o

 

12291271_10156215693925414_9204883609706679296_o

Aż okazało się, że właściwie tylko Juno może prowadzić naszego busa…

12307378_10156215693835414_8109816248433284549_o

A wieczór spędziliśmy tradycyjnie – na śpiewograniu pod kominkiem:)
IMG_4553

 

IMG_4556

Następnie udaliśmy się przez nasz ukochany Łupków z magicznym cmentarzykiem, w którym jak nigdzie indziej śmierć splotła się z życiem, historia z teraźniejszością, a natura ze sztuką

IMG_4599

 

 

IMG_4597

Do Schroniska Dobrych Myśli, gdzie zawsze zawijamy na naszych górskich trasach. To kolejne z miejsc pełnych przyjaźni, ciepła i radości, które polecamy na stałe wpleść w mapę górskich wojaży 🙂

12243278_10156218287835414_2133231113714407652_n

A po wykonaniu tego porannego zdjęcia przyszło nam już wracać z gór ku nizinom, by spotkać się z resztą Ciszaków w JAROCINIE. Tym razem wielkopolskim, w którym zagościliśmy po raz drugi w tym roku. W lutym zagraliśmy bowiem koncert, który – nieco symbolicznie – był ostatnim koncertem zorganizowanym przez Jarociński Ośrodek Kultury, który wkrótce po koncercie został rozwiązany 😦
Bynajmniej nie stało się to z naszego powodu jednak, a z powodu decyzji polityczno-administracyjnych, niemniej jednak to wielka szkoda, że ta scena, kolebka najważniejszego polskiego festiwalu muzycznego musiała zakończyć swą działalność, a wcale niemałe miasto zostało pozbawione Ośrodka Kultury 😦
W jego miejsce jednak powstała Biblioteka, która łączy teraz funkcje kulturalno oświatowe. Tak więc zagościliśmy ponownie w Jarocinie – tym razem asekuracyjnie – nie tylko żeby zagrać koncert (może obawiano się, że po kolejnym naszym koncercie zlikwiduje się też bibliotekę… :D? ) , ale również żeby…gotować 🙂
Projekt zakładał bowiem warsztaty kulinarne z artystami :)!
Cały pięciokoncertowy weekend przyszło nam zagrać bez Ilony, a pod jej nieobecność naszego honoru kulinarnego a zarazem uroku scenicznego broniła osamotniona wśród chłopaków Ola, ale chłopaki też starali się dzielnie ją wspierać 🙂

IMG_4606

 

IMG_4609

W efekcie mieliśmy chyba najzdrowsze jedzenie w garderobie ever, i tylko Juno był zdruzgotany brakiem ciasteczek… 😀

12303942_1265327240160009_1467672260377523666_o
IMG_4604

A potem już koncert, czyli nasz Ciszowy żywioł, w którym czujemy się dużo lepiej niż w mieszaniu sałatek 🙂

12291939_1265326486826751_4887305404728904317_o

 

12304482_1265191326840267_1382619225998643353_o

 

12309624_1265191206840279_714478718758988666_o

 

12314310_1264172190275514_4718300406444665391_o

 

12308007_1265852650107468_5635577292046355316_o

 

12309818_1265852586774141_3461309136747837749_o

 

12322539_1265852606774139_359180820169919107_o

Po koncercie w Jarocinie udaliśmy się do OLSZTYNKA.
To nieduże miasteczko, położone w pobliżu starszego brata – Olsztyna.
„Młodszy braciszek” udowodnił, że w mniejszej miejscowości zainteresowanie piosenką poetycką może być nie mniejsze niż w wojewódzkim mieście. Kino Grunwald w Olsztynku wypełniło się bowiem do ostatniego miejsca, a Olsztynecka Publiczność zgotowała nam przemiłe przyjęcie. Scena kinowa usytuowana była na tyle wysoko, że nie moglibyśmy mieć pełnego kontaktu ze Słuchaczami. Zdecydowaliśmy się więc zagrać o poziom niżej niż zwykle, choć mamy nadzieję, że nie na niższym niż zwykle poziomie:D

IMG_4617

Serdecznie dziękujemy i na pewno będziemy wracali :)!
A po Olsztynku przyszedł czas i na OLSZTYN.
To miasto w którym wystąpiliśmy już wielokrotnie, i niemal za każdym razem gościmy w innym miejscu. Tym razem jednak powróciliśmy do sali pod Amfiteatrem im. Czesława Niemena. To bardzo specyficzna, kameralna sala koncertowa, w której bliskość Słuchaczy jest większa niż gdziekolwiek indziej. Jest to bowiem miniaturowa kopia dużego amfiteatru.
12299269_908122175945764_3988654800623850094_n

 

IMG_4623

 

IMG_4624

498_20151128175522

 

26937-320151128180247

 

26937-420151128180247

 

26937-420151128180356

Miejsca się zmieniają – nie zmienia się jedno. Olsztyn należy do miast, w którym jesteśmy witani najbardziej żywiołowo, a interakcja z publicznością przypomina częściej stand-up niż koncert poetycki. I bardzo dobrze:)
Pozostaje nam tylko zaśpiewać za Stefanem Brzozowskim z Czerwonego Tulipana…”Olsztyn kocham – moją małą Amerykę”
A dzień później i owszem – odwiedziliśmy małą Amerykę 😀
IMG_4627
Nie spodziewaliśmy się, że to tak łatwe. Na przyszły rok zaplanowaliśmy tym samym Tour the Ameryka, dla przełamania negatywnego stereotypu, że Polonia nie słucha poezji 😉
A do Łomży mieliśmy już niedaleko.
W tej części kraju nie występują jednakowoż autostrady, co nie znaczy, że nie występują przygody drogowe:

IMG_4628

Ta na szczęście skończyła się dla kierowcy jedynie kosztownie i nie spowodowała – jak by się to pewnie stało na autostradzie A4 – korka 😉

IMG_4626

ŁOMŻA przywitała nas zapierającą dech w piersiach wielką i doskonale przygotowaną koncertowo salą, która nie była bynajmniej salą koncertową Domu Kultury, a…aulą Liceum Katolickiego.
Jak widać kultura może czasami pozazdrościć oświacie przygotowania sprzętowego i lokalowego. Całe szczęście, że miejscowy Dom Kultury może korzystać z uroków tej imponującej sali. Dzięki temu skorzystać z niej mogliśmy i my:

IMG_4629

IMG_4633

151130083413

 

151130083427

 

151130083417

Słuchacze w Łomży wysłuchali nas niezwykle kontrastowo do żywiołowej Publiczności Olsztyńskiej. Zauważyliśmy taką specyfikę koncertową, że ta sama ilość Słuchaczy skupiona ramię w ramię na niewygodnych ławeczkach – odbiera koncert znacznie bardziej żywiołowo, niż ta sama ilość Słuchaczy w ogromnej sali, zatopiona w pluszowych, wielkich fotelach 🙂
Oczywiście oba typy koncertów mają swoją specyfikę i urok.
Ten w Łomży pozwolił nam zagrać pieśni poważne, dostojne, bardziej poetyckie, a miłym słowom po koncercie nie było końca 🙂
Wywiad z Michałem dla miejscowej gazety pod tym linkiem.

151130083433

A na zakończenie listopadowej trasy udaliśmy się do miejscowości RYN.
To był nasz debiut w niewielkiej, acz pięknie położonym Rynie.
Ugościł nas miejscowy Dom Kultury, a sala koncertowa ku naszemu nieustannemu zdziwieniu – wypełniła się szczelnie Słuchaczami.
I tradycyjnie – masa dobrych słów i wzruszeń oraz kilka trafionych dźwięków 🙂

IMG_4636

 

IMG_4640

To był bardzo wymagający dla nas miesiąc…
Ponad 112 tegorocznych koncertów za nami. Przed nami jeszcze 7 spotkań grudniowych, po których nastąpi zasłużony miesięczny odpoczynek 🙂
Ale jak znamy życie – już po tygodniu będziemy za Wami tęsknić :)!
Ciszaki

 

Październik w drodze

Pierwszy październikowy koncert zawiódł nas do LUBINA.
Centrum Kultury Muza ugościło nas tradycyjnie – przednio, a licznie zgromadzona Publiczność pozwoliła nam cieszyć się świetnym odbiorem i interakcją ze Słuchaczami 🙂 CK Muza to miejsce na mapie Polski, do którego zawsze z radością będziemy wracali 🙂

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

Kolejną miejscowością  na naszej październikowej mapie koncertów stał się OŚWIĘCIM. Po raz pierwszy mieliśmy okazję zaprezentować się w tym naznaczonym bliznami historii mieście w Małopolsce.
Nasz koncert wieńczył Światowe Dni Turystyki, a stał się faktem dzięki staraniom Jana Noworyty. Zagraliśmy w pięknej Auli Szkoły Muzycznej w Oświęcimiu.

IMG_4334

IMG_4336
Zostaliśmy przemiło przyjęci przez Oświęcimską Publiczność, a po koncercie dowiedzieliśmy się, że nastąpił debiut Ciszy Jak Ta na płycie winylowej :D!
Z taką bowiem płytką właśnie stawili się po koncercie nasi Słuchacze 🙂
Oczywiście z radością podpisaliśmy taki przejaw „piractwa” płytowego 🙂

12064252_10207921043370925_402917527_n

12067862_10207921044770960_491834657_n   12092760_10207921044290948_1584837071_n

Dnia kolejnego pojechaliśmy do POZNANIA, aby na zaproszenie Klubu Blue Note zaprezentować Poznaniakom naszą najnowszą płytę – „Więcej Milczenia”
I tradycyjnie również –  stolica Wielkopolski nas nie zawiodła.

12107216_911569535585732_6371650836124601827_n
Wypełniony do ostatniego miejsca Klub zgotował nam entuzjastyczne przyjęcie, a Poznaniacy udowodnili, że nie bez powodu Poznań jest jednym z najczęściej odwiedzanych przez nas miast w Polsce.

12074849_911569505585735_3286306122242014250_n

Ponieważ dla sporej liczby chętnych zabrakło miejsc na tym koncercie – z miejsca podjęliśmy decyzję o zorganizowaniu dodatkowego koncertu tydzień później, w konwencji, której początkiem stały się rozstawione na stolikach w Blue Nocie świeczki 🙂

IMG_4345

A już pięć dni później – zagościliśmy w POZNANIU ponownie 🙂
Tym razem był to wyjątkowy, prywatny koncert zorganizowany z dużym rozmachem z okazji 18 urodzin Matusza.

12105929_1023355394395339_7783008337519521355_nPo raz pierwszy w historii CJT mieliśmy okazję zagrać na urodzinach tak młodego Słuchacza Ciszy. Nieczęsto  zdarza się, żeby urodziny planować tak precyzyjnie i zapobiegliwie, jak zrobił to Mateusz. Nieczęsto również można liczyć na tak duże wsparcie rodziny i przyjaciół, jak to miało miejsce w tym przypadku.
Gościnna sala Domu Harcerza na Jeżycach zamieniła się w salę koncertowo-balową, a wystrój, poczęstunek jak i program urodzin zaplanowany był z dużym urozmaiceniem i rozmachem:) Gratulujemy wejścia z przytupem w pełnoletniość Mateuszu 🙂

A dzień później, również w POZNANIU, odbył się w tej samej sali wspomniany wcześniej dodatkowy, wyjątkowy koncert akustyczny. Nieobecność Mateusza Wyzińskiego i jego perkusji, oraz zapalenie krtani u Ilony sprawiły, że przyjęliśmy dla tego koncertu wyjątkową oprawę koncertu akustycznego, mocno improwizowanego 🙂
Zasiedliśmy więc w półkolu na scenie, a całą salę przyozdobiliśmy ponad 400 świeczkami, które sprawiły, że to spotkanie ze Słuchaczami było jednym z najbardziej magicznych i osobistych w roku.

12122533_10156092372075414_4030895924101709800_n

IMG_4366

IMG_4369Słuchacze, którzy mieli okazję być przed tygodniem w Blue Nocie i przybyli ponownie na nasz koncert – mieli okazje posłuchać zupełnie innych piosenek, niż te grywane przez nas ostatnimi czasy najczęściej, a Ilonę, które tego dnia mogła tylko grać na skrzypcach – wokalnie zastąpili Michał i Ola.
Było więc bardzo oryginalnie, kameralnie i rodzinnie, za co ogromnie dziękujemy tym wszystkim, którzy przybyli na ten magiczny dla nas wieczór 🙂

A dnia kolejnego jakże odmienny koncert:)
Premiera naszego najnowszego krążka w WARSZAWIE, a więc mieście, w którym od lat na nasze koncerty przybywa regularnie najwięcej Słuchaczy.
Tradycyjnie już na premierę najnowszego krążka wybraliśmy salę Domu Kultury Świt, który był również areną premiery naszej poprzedniej płyty zatytułowanej Wuka.
Tym razem do tej przestronnej sali przyjechaliśmy z płytą „Więcej Milczenia”, a przed koncertem, z okazji premiery nowej płyty,  sprawiliśmy sobie sesję zdjęciową 😀
Niełatwe to było zadanie dla zespołu nieprzyzwyczajonego do profesjonalnych sesji zdjęciowych 😀

IMG_4375   IMG_4378

IMG_4380
Ale efekty już dużo bardziej nam się spodobały 🙂

20151011_40

20151011_188.jpgx

20151011_213

20151011_248

20151011_377

20151011_489

20151011_541A całość sesji przez nasz brak przygotowania przedłużyła nam się tak niemożebnie, że w DK Świt wylądowaliśmy na krótko przed koncertem, a życie uratował nam niezawodny Jędrzej Molczyk, który dowiózł nam na salę przepyszności obiadowe, które dla nas przygotował, ciepłe i pachnące, wraz z całą obiadową zastawą, oraz świeżo upieczony przez siebie chlebek 🙂

IMG_4387[1]Dobrze mieć takich Przyjaciół…
Publiczność warszawska tradycyjnie nas nie zawiodła i gorąco przyjęła najnowszą płytę i piosenki:)

12108278_10206205820519465_3188678953192813053_n

Następnego dnia udaliśmy się do WROCŁAWIA, gdzie wystąpiliśmy w niezwykle popularnym ostatnio Klubie Muzycznym Stary Klasztor.

12141613_10204707516837774_3744487056977698862_n
Okazało się, że na skutek zawirowań i nieporozumień organizacyjnych koncert nie odbędzie się w dużej Sali Gotyckiej tego klubu, a w sporo mniejszej, liczącej kilkadziesiąt miejsc sali niższej Klasztoru. W efekcie niemal dwieście przybyłych na koncert osób wysłuchało naszego koncertu w nader…przytulnej atmosferze…
Przykro nam było bardzo, zwłaszcza ze względu na te osoby, które  koncertu musiały wysłuchać na stojąco…:( Nie mieliśmy jednakowoż na to żadnego wpływu 😦
Niemniej jednak zostaliśmy przyjęci przeuroczo przez Wrocławian, a ilość zdecydowanie przekuła się w tym akurat przypadku w jakość 🙂

Na kolejny październikowy koncert przyszło nam pojechać do malutkiego, ale uroczego TOLKMICKA.

aDSC_4627Niezwykła jest atmosfera sennych, posezonowych turystycznych miasteczek nadmorskich – tym razem akurat usytuowanych nad Zalewem Wiślanym.
Niesamowita jest też atmosfera takich kameralnych spotkań w maleńkich Domach Kultury, gdzie mamy bezpośredni kontakt z każdym przybyłym na koncert Słuchaczem podczas koncertu, a i po koncercie z każdym można zamienić słowo 🙂
Bardzo cenimy sobie te malutkie, ale pełne życzliwości miejsca na mapie Kraju.

Następnie ruszyliśmy do EŁKU, by ponownie zaprezentować się ełckiej Publiczności, po ponad roku przerwy. Zagościliśmy powtórnie w Karczmie Stary Spichlerz, która za sprawą Jarka ugościła nas tradycyjnie i bardzo zacnie 🙂
Po raz kolejny też Słuchacze z Krainy Wielkich Jezior nas nie zawiedli. Karczma wypełniła się do ostatniego miejsca, a my mieliśmy okazję zaprezentować piosenki z najnowszej płyty, jak również te troszkę starsze.
Było bardzo klimatycznie 🙂

11056548_535126689997158_5203009007287211113_o

12087135_535126583330502_2058693290230578311_o

12094864_535127216663772_1734829148129289599_o
12138332_535126276663866_3902575220992818026_o

A z Ełku pojechaliśmy również tradycyjnie dla nas na tej trasie – zmienić klimat  – do BIAŁEGOSTOKU 🙂
Klub Zmiana Klimatu to już stałe miejsce na naszej ciszowej trasie koncertowej.

IMG_4401[1]
Organizatorzy stwarzają doskonałe warunki do prezentowania muzyki, a białostocka Publiczność za każdym razem udowadnia, jak krzywdzący jest disco-polowy wizerunek tego miasta, podtrzymany niegdyś jeszcze przez niedoszłego posła Kononowicza 🙂

IMG_4402[1]
Reklamy koncertów znajdują się tam, gdzie każdy mężczyzna z pewnością je dojrzy 😀
IMG_4404[1]
Choć były pewnie również w innych miejscach, czego dowodem były liczne na koncercie Panie 😀
Od lat Słuchacze w Białymstoku należą do najliczniejszych i najpiękniej przyjmujących poezję Publiczności na ciszowej trasie i zawsze będziemy tam wracali z radością i uśmiechem 🙂 I tym razem Białystok nas nie zawiódł – było pięknie.
Gdyby tylko bezpośrednio po koncercie nie trzeba było wracać tyyyle godzin po drożach i bezdrożach Warmii i Mazur… 🙂

W kolejny weekend udaliśmy się do królewskiego KRAKOWA – zaprezentować krakowianom naszą najnowszą płytę i podjąć kolejną nierówną walkę z akustyką Rotundy w Krakowie 🙂
To wprost niesamowite, że tak kultowa, historyczna i zacna sala koncertowa, goszcząca tyyle sław w Krakowie może się legitymować tak niekorzystną akustyką sali…
Na szczęście Słuchacze w Krakowie nas nie zawiedli i stawili się na koncercie bardzo licznie – a to, abstrahując od przyjemności z tego, że chcecie nas słuchać – diametralnie zmienia akustykę większości sal 🙂
W efekcie wspólnymi siłami stworzyliśmy ten koncert, a Publiczność dźwiękowy łomot związany z kształtem i specyfiką sali wzięła dosłownie, kolokwialnie mówiąc – „na klatę” 🙂

12046960_576684589152618_7672942621162838389_nA miłym słowom, zdjęciom i podpisom po koncercie nie było końca 🙂

12063376_576685495819194_4093862074412546244_n
12193399_576685335819210_2368173070941435118_nDziękujemy Kraków!

Z Krakowa niedaleką drogę mieliśmy do RADZIONKOWA, do Centrum Kultury o uroczej nazwie „Karolinka” .
Byłą to już trzecia nasza wizyta w tym gościnnym miejscu – tym razem doczekaliśmy się zakończenia remontu głównej sali i mieliśmy przyjemność wystąpić dla śląskiej Publiczności w doskonale przygotowanej akustycznie i oświetleniowo sali 🙂

IMG_4413[1]
IMG_4419[1]
IMG_4420[1]Niestety okazało się, że zawiódł delikatnie mówiąc „czynnik ludzki”, kompletnie nie znający swojego sprzętu,  a próba akustyczna przed koncertem trwała… niemal 3 godziny bijąc jakiekolwiek rekordy właściwie wszystkiego… 😀
Co więcej – rezultat po trzech godzinach ustawiania był niemal wyjściowy, co widać wyraźnie po Ilonce …

IMG_4407[1]W ostateczności jednak udało się zagrać koncert, a gościnność Pani Justyny i Pani Basi wynagrodziła nam 3 godzinną gehennę z próbami okiełznania nowoczesnego sprzętu muzycznego, który jednakowoż podłączony był kablami bez wątpienia przez złośliwego chochlika z kopalni 🙂
Publiczność przyjęła nas gorąco, pozostało nam więc grać i mieć nadzieję, że Słuchacze słyszą nas choć odrobinę lepiej, niż my samych siebie na scenie 🙂
Ot – życie w drodze 🙂

cisza_w_radzionkowie_10

cisza_w_radzionkowie_14

cisza_w_radzionkowie_15

cisza_w_radzionkowie_17

cisza_w_radzionkowie_21

cisza_w_radzionkowie_28

cisza_w_radzionkowie_29

cisza_w_radzionkowie_30

cisza_w_radzionkowie_40

cisza_w_radzionkowie_43

cisza_w_radzionkowie_44

cisza_w_radzionkowie_46

cisza_w_radzionkowie_49Przez cały koncert dodawała nam otuchy uśmiechnięta od ucha do ucha Słuchaczka z pierwszego rzędu, jak się później okazało – dwunastoletnia Dominika 🙂
To niesamowite widzieć na naszych koncertach tak młode osóbki chłonące trudne często słowa wielkich polskich poetów, i zarazem dowód na to, że wrażliwość nie ma wieku…:)

cisza_w_radzionkowie_50

A kolejnego dnia czekała na nas nasza ukochana BYDGOSZCZ.
Gościnność Ani i Janusza z Restauracji Zatoka jest nam znana od dawna, a Zatoka to miejsce, do którego wracamy regularnie, jak do domu:)
Sami Bydgoszczanie nigdy nas nie zawodzą, a Słuchacze z tego właśnie miasta wspomagani przez przyjezdnych z Torunia, Nakła, Solca, Świecia i i innych okolicznych miejscowości regularnie stawiają się na spotkaniach z nami i pięknie współtworzą magiczne wieczory w Zatoce. Cieszy nas niebywale również to, że nasze koncerty zainaugurowały i przyczyniły się do powstania tego zupełnie nowego miejsca na mapie bydgoskiej poezji  śpiewanej, istnej Zatoki Poezji 🙂 Oprócz naszych bowiem regularnie odbywają się tam koncerty innych zaprzyjaźnionych zespołów z Krainy Łagodności, a sama sala balowa wzbogaciła się o mini scenkę 🙂
Oprócz tego masa serdeczności, doskonałe jedzenie, życzliwość i uśmiech.

12189703_753848524719978_8836520292104847757_nBędziemy do Bydgoszczy wracali do końca świata 🙂

Ostatnią trasę październikową zainaugurowaliśmy w GDAŃSKU.
Sala gdańskiego Domu Harcerza stała się miejscem gdańskiej premiery naszej najnowszej płyty. Wypełniona do ostatniego miejsca salę, dzięki wsparciu wolontariuszek – Michaliny i Kasi udało nam się samodzielnie przygotować, nagłośnić i oświetlić – sam obiekt bowiem jest obecnie w stanie nazwijmy to kolokwialnie – dość surowym 🙂

pl_11395381112kino1_mae
pl_090743170913dsc_0047_wynikAle za to przyjęcie naszego koncertu przez trójmiejską Publiczność wypełniło siermiężną salę kinową taką ilością dobrych słów i emocji, że nie mogło być nam inaczej niż tylko wspaniale:)
Bardzo dziękujemy za wszystkie dobre słowa Gdańszczanie!

Następnie udaliśmy się po raz pierwszy do GRUDZIĄDZA.
Panorama miasta z miejsca nas urzekła…

c7b5680fb996b0405b7c2ca4e0ef528b
spichrza
Urzekło nas również samo miejsce koncertu. Klub „Akcent” to może nazwa kojarząca się nie tyle z poezją śpiewaną, ale z całkiem innym gatunkiem okołomuzycznym, za to duch tej sceny tworzony przez Panią Anię sprawia, że występ w tym miejscu staje się dla każdego zaszczytem i przyjemnością. Doskonała oprawa świetlna i muzyczna, oraz wierna, od lat ufająca organizatorom Publiczność tworzą w tym niepozornym miejscu przy Teatrze w Grudziądzu scenę prawdziwie niezwykłą.

IMG_4432
I takież było przyjęcie naszej muzyki przez grudziądzkich Słuchaczy.

563706901072c_p
5634d931867dd_o

5634d92454999_o,size,933x0,q,70,h,60d79b

5637075d9dacb_p

56370605e9e5a_pByło wzruszająco, euforycznie i przesympatycznie, a dobrym słowom po koncercie nie było końca. Obowiązkowo będziemy regularnie powracali do Grudziądza :)!

A na deser październikowej trasy pojechaliśmy baaardzo daleko, bo aż do LUBLINA.
Za to pojechaliśmy do miejsca, które nie tylko przez gościnność Gospodarza – Marka, ale również przez niebywałą, iście lubelską serdeczność Publiczności, która zawsze czeka na nas w Zaścianku i wita nas dosłownie z otwartymi ramionami 🙂
Tak było  tym razem – przemiło było zobaczyć ponownie twarze Przyjaciół zespołu, i zagrać w atmosferze współtworzenia wieczoru przez Słuchaczy. Uważnie słuchano naszych najnowszych piosenek, a te starsze – gremialnie z nami śpiewano 🙂
Pięknie było 🙂

12122877_887504944690866_3191237290557349286_n
12189149_10206688826811940_6987326353881492626_n  12193367_10206688815851666_7031324590751238540_n
Lublin – tak daleko w kilometrach, a tak blisko naszych serc 🙂
Do zobaczenia!

Koncert w Nowej Soli

Drugie 70 lecie Hufca w ten sam weekend:)!
Okazało się bowiem, że dokładnie 70 lat temu powstało nie tylko harcerstwo w Oławie, ale i  w Nowej Soli:)
Tym razem plenerowa scena, choć po koncercie na Rycerzowej myśleliśmy już, że pogoda w tym roku definitywnie zakończy nasze koncerty w promieniach słońca:)
Promieni słońca co prawda w Nowej Soli nie było zbyt dużo.
Za to było dużo uśmiechu, radości i spontanicznej zabawy – jak to u Harcerzy.
Druhny Asia, Bogusia i Druh Tadeusz ugościli nas zacnie, i mieliśmy zaszczyt zagrać na finał obchodów święta tego Hufca.
Pozostaje życzyć Harcerzom kolejnych twórczych i radosnych lat istnienia:)!

12019774_1483320905305927_981107266497067959_n

12063689_1024399077604993_3618397344884857393_nWywiad z Michałem powstały po koncercie w Nowej Soli do odsłuchania w Harcerskim Radiu Kompas tutaj:
http://radio.zielonagora.zhp.pl/jak-wyglada-czas-moze-ma-juz-siedemdziesiat-lat/

Koncert w Opolu

Po kilku dużych i głośnych koncertach premierowych, a także pomiędzy dwoma dużymi koncertami na 70 leciach Hufców  Oława i Nowa Sól – Cisza zapragnęła ciszy… 🙂
A sposobność do takiego właśnie akustycznego i kameralnego koncertu nadarzyła się właściwie sama.
Na jednym z koncertów zabrakło naszej ostoi rytmu – perkusisty Mateusza, i  – korzystając z kameralności sali i koncertu w Opolu – postanowiliśmy powrócić na chwilę do zarania Ciszowego grania, czyli koncertu akustycznego, w kwintecie, opartego na nastrojowych balladach.
Dawno nie słyszeliśmy siebie samych bez towarzyszenia perkusji, a  i repertuar, który tego wieczora wybrzmiał należy do tych, które niezbyt często obecnie goszczą na naszych koncertach.
W rezultacie mieliśmy dużą frajdę z zagrania takiego właśnie kameralnego koncertu, a opolska Publiczność doskonale wczuła się w atmosferę balladowego, jesiennego spotkania w Młodzieżowym Domu Kultury w Opolu.
Zdjęcia autorstwa Violi Śmiątek
12027548_157201521292304_5103863246270488042_n

12027564_157201881292268_8260891378466027359_n

12036411_157202504625539_4201797232296231084_n

12036571_157203034625486_4284658848579818067_n

12042921_157202561292200_2963108157427691017_n

12049260_157202944625495_963962185433395610_n

12049403_157201837958939_7999874802901256688_n

12049515_157202917958831_502769961902056635_n

12063335_157201684625621_4792451764354166191_n

12063358_157202787958844_209833457621399842_n

P.S
Nasz gitarzysta Mariusz Skorupa tym razem w oskarowej roli w filmie „Ja i moja koszulka”

12043012_157202421292214_7929819613765081346_n

Koncert w Oławie

Na 70 lecie Hufca ZHP Oława zostaliśmy zaproszeni przez wyjątkową osobę.
Justyna Piotrowska , jedna z harcerek tego Hufca – to dziewczyna, której uśmiech i wiara przeniosły góry. Góry niemocy, niewiary i słabości służby zdrowia.
Dla ratowania Jej życia – tysiące Harcerzy i ludzi dobrego serca zrzeszyło się wokół idei bezinteresownej i żarliwej pomocy. My również dwukrotnie stanęliśmy ogniwem w tym łańcuchu serc, mając zaszczyt zagrać koncert – pierwszy dla Justyny, a kolejny dla wszystkich tych, którzy tę pomoc tak dzielnie i wytrwale dla Justyny nieśli.
Jakże niesamowitym przeżyciem więc było znów zobaczyć Justynę, pełną uśmiechu, zdrowia i szczęścia.
To prawdziwy chodzący dowód na istnienie dobrych Aniołów:)
Tak więc zupełnie już zdrowa druhna, wraz całym Hufcem Oława obchodziła 70 lecie powstania Harcerstwa w Oławie, którego częścią stał się nasz koncert:)

7

18

1536600_1162582413766080_8910312818931324053_n

11209425_1162580530432935_7195568247927964793_n

12042747_1162582630432725_5345208155117528376_n

12043043_1162582160432772_7734190924296164980_n

DSC_0155

DSC_0156

11045286_1162582430432745_3852516348116752083_n

Koncert w Łodzi

Akademicki Ośrodek Inicjatyw Artystycznych to już tradycyjne miejsce naszych łódzkich koncertów.
I tym razem więc na premierę naszego najnowszego krążka wybraliśmy gościnną i zawsze doskonale przygotowaną akustycznie i oświetleniowo salę AOIA.
Dla Ciszy Jak Ta wszystko co muzyczne rozpoczęło się w Kołobrzegu w 2003 roku.
Ale na poważnie, to Łódź, a właściwie łódzki festiwal Yapa w 2006 roku pozwolił nam uwierzyć, że to co tworzymy ma sens. Że jeszcze dla kogoś poza nami jest ważne.
Drugie miejsce na Yapie 2006, a następnie 3 główne nagrody w roku 2007 pchnęły naszą „łódź” na wody, po których od tego czasu płyniemy burzliwie, acz cały czas z rozwiniętymi żaglami.
Łódź tradycyjnie nas nie zawiodła. Było bardzo miło i mnóstwo dobrych słów popłynęło do nas.
Na stałe zostały na naszym pokładzie.
Dziękujemy 🙂

20150920_183048_Richtone(HDR)

20150920_183158_Richtone(HDR)

Koncert w Sandomierzu

Przepiękny Sandomierz odwiedziliśmy po raz pierwszy w Ciszowej historii!
To aż niesamowite, biorąc pod uwagę jak urokliwe to miasto.
Mówią, że góra się z górą nie zejdzie – za to Cisza z koncertem zawsze 😉
W końcu więc jednak nasze drżące cały czas przed premierowymi wykonaniami stopy stanęły na deskach domu kultury w Sandomierzu.
W niewielkim promieniu od tegoż – leży wiele miejscowości, w których mieliśmy już okazję grywać. Tak więc zgromadzona na koncercie Publiczność w dużej mierze stanowili Słuchacze i Przyjaciele Ciszy, których mieliśmy już okazję widzieć na naszych koncertach w Stalowej Woli, Tarnobrzegu, Nisku, Woli Rzeczyckiej czy nawet Lublinie:)
I tradycyjnie, nawet nie tyle dla tej niezwykle gościnnej części kraju, ale raczej dla Ciszowych Słuchaczy  – przyjęto nas w sposób przekochany 🙂
A po koncercie zanurzyliśmy się zespołowo w przeuroczej starówce sandomierskiej, korzystając z jeszcze ciepłych wrześniowych nocy…
Bajkowo było:)

_MG_7769a

12002259_960534380655364_8290597483278271842_n

12032093_960532127322256_6616674573790874695_n

12039701_960533433988792_2115728918596937120_n

Koncert w Toruniu

Ważne miasto na mapie naszych Ciszowych wędrówek. Ważne miejsce.
Przez ostatnie lata, w których nasza muzyka splotła się z wierszami toruńskiej poetki – Wiesławy Kwinto-Koczan, Toruń stał się dla naszej muzyki, jak i dla nas odrobinę drugim domem. Domem wielu piosenek do słów Wuki, które towarzyszyły nam niezmiennie, przez ostatnie dwa lata na ponad 200 koncertach.
A i sala, do której powróciliśmy po dwóch latach przerwy jest miejscem wyjątkowym.
Przepiękne wnętrza Dworu Artusa na toruńskim rynku zdają się wręcz oczekiwać na łagodne dźwięki i poetyckie treści.
I tym razem nie zawiodła nas toruńska i bydgoska zarazem Publiczność, która mimo odwiecznych niesnasek między największymi aglomeracjami Kujawsko-pomorskimi – stawiła się gremialnie na oficjalnej premierze naszej najnowszej płyty.
I w takim właśnie „wojewódzkim” składzie przyjęła naszą płytę i nas przemiło, gorąco i entuzjastycznie.
Miło było zobaczyć tak wiele znajomych buziek znanych nam z koncertów w Bydgoszczy, Nakle czy Toruniu właśnie.
Dzięki Wam – choć odrobinę mniej drżały nam nogi przy wykonywaniu po raz pierwszy premierowych, mocno niepewnych przyszłości utworów…
Dziękujemy Wam stokrotnie!

4666_b

4667_b

4672_b

4675_b

4687_b

4689_b

4690_b

P.S
Na okoliczność koncertu premierowego – nasz gitarzysta Mariusz Skorupa nie tylko schudł, ale także jakże wyładniał… 😀

20150918_174306_Richtone(HDR)

Koncert w Rumi

Ufff… do ostatniego momentu drżeliśmy o tę prapremierę naszego najnowszego krążka…
Z Kołobrzegu bowiem musieliśmy wyruszać najpóźniej o godz.14, tymczasem wg. strony do śledzenia przesyłek – paczka z głównymi bohaterkami nadchodzącego wieczoru zaginęła gdzieś wraz z kurierem pomiędzy Koszalinem a Kołobrzegiem – i nijak nie dało się ustalić ze znaną cokolwiek firmą kurierską jakichkolwiek szczegółów dotyczących terminu dostawy, ani tym bardziej numeru telefonu do kuriera.
W rezultacie płyty trafiły do nas na godzinę przed wyjazdem, więc rzuciliśmy się wszyscy do wysyłania przed wyruszeniem w trasę przesyłek do tych wszystkich z Was, którzy na zamówioną płytę już od dobrych kilku dni czekali…
Nerwówka była straszliwa, ale wspólnymi siłami jeszcze przed wyruszeniem w trasę – zarzuciliśmy pocztę w Kołobrzegu kartonami pełnymi Ciszowych dźwięków:)
A w samej Rumi zagraliśmy po raz pierwszy.
Koncert odbył się z inicjatywy przemiłych Gospodarzy Restauracji Tequila (http://www.tequila-rumia.pl/), Basi i Arkadiusza, którzy organizując koncert, goszcząc nas i dokładając wszelkich starań, żeby zarówno muzycy jak i Goście koncertu czuli się komfortowo udowodnili, że w murach, które na co dzień goszczą bankiety i wesela – mogą też rozbrzmiewać dźwięki i słowa poetyckie. Trzeba tylko mieć wrażliwe serducho:)
Tego Gospodarzom nie brakuje, a i mieszkańcom Rumi również, bo bilety skończyły się na dwa tygodnie przed koncertem.
Publiczność przyjęła nas przesympatycznie – padło mnóstwo miłych słów i podpisaliśmy po raz pierwszy wiele wiele płyt „Więcej Milczenia”
Trudno byłoby sobie wymarzyć lepsze narodziny dla tej płyty:)
Zdjęcia dzięki uprzejmości Aleksandry Kwidzińskiej
_MG_7745a

_MG_7759a

_MG_7803a

_MG_7781a

_MG_7803a

_MG_7817a

_MG_7820a

_MG_7834a

_MG_7880a

_MG_7882a

Koncert w Bielsku Białej

Po dwóch latach przerwy, podczas której nasze kroki w okolicach Bielska Białej kierowaliśmy do Schroniska na Szyndzielni – postanowiliśmy powrócić do przytulnej salki Salonu Sztuk Rozmaitych „Bazyliszek”, w rynku Bielska, żeby zaprezentować się także tym Bielszczanom, dla których wyprawa na Szyndzielnię byłaby logistyczną niemożliwością.
Co więcej – koncert ten zaplanowany na sierpień – odbył się dokładnie miesiąc później, w sierpniu bowiem tradycyjnie odmówił w drodze na koncert posłuszeństwa nasz Ciszowy stalowy rumak, i zmuszeni byliśmy drugi w historii zespołu koncert przełożyć.
Tym razem do Bielska przybyliśmy w 3 w sumie samochody, żeby zminimalizować ryzyko trudności 😀
Tradycyjnie dla naszych spotkań z Bielszczanami – było przemiło.
Publiczność przyjęła nas gorąco i napełniła Ciszowe serducha nadzieją w przededniu koncertów premierowych najnowszego krążka studyjnego CJT 🙂

Koncert na Gitarą i Grulem w Bacówce na Rycerzowej

Nasze koncerty na corocznym górskich spotkaniach muzycznych „Gitarą i Grulem” to już powoli zespołowa tradycja:)
Przepiękna bacówka, wyjątkowy klimat górskich spotkań, gościnność Cegły i ekipy z Bacówki od lat powodują, że w tym miejscu każdy czuje się jak u siebie w domu.
I tradycyjnie jak co roku trawy wokół chaty ugościły namioty spragnionych gór, muzyki i poezji Słuchaczy.

11229292_10207489791907415_4508972706276072056_n

12029101_990757990974621_675128646_n
Dźwięki gitar rozbrzmiewały przez całe trzy dni weekendu od godzin rannych do wczesnych godzin rannych:)

IMG_4258

A naszym akustykiem podczas koncertu został prawdziwy wirtuoz skrzypienia:)

IMG_4265

Koncert w Tarnowskich Górach

Do Tarnowskich Gór przybyliśmy po raz pierwszy w historii zespołu, zaproszeni przez Agnieszkę na koncert charytatywny, mający na celu ratowanie Stowarzyszenia Serdeczni.
Kapryśna wrześniowa pogoda spowodowała, że do ostatniej chwili nie mogliśmy się wraz z organizatorami zdecydować, czy ryzykować koncert plenerowy, czy też schronić się w pięknych wnętrzach przestronnego Gospody u Wrochema, na terenie której gościliśmy.
Ostatecznie podjęliśmy decyzję o koncercie wewnątrz budynku, która okazała się nad wyraz słuszna  – wkrótce bowiem cały dziedziniec został dosłownie zalany hektolitrami deszczu…Cóż – taki mamy klimat – cytując klasyka…:)
Zawsze przyjemnie jest móc komuś w jakikolwiek sposób pomagać, tym bardziej, jeśli koncert organizowany jest przez ludzi o wielkich sercach i zapale do pomagania innym. My przy tej okazji spotkaliśmy się na koncercie z dawno nie widzianymi przyjaciółmi. Serdecznościom więc nie było końca:)

12004104_517139731783644_2780169387595233810_n

Koncert w Wysokiej

Miejscowość Wysoka kojarzy się górsko 🙂
Wiele miasteczek i wsi o takiej nazwie można odnaleźć na mapie polskich gór.
A jednak Wysoka, w której na zaproszenie miejscowego Ośrodka Kultury oraz Ośrodka Pomocy Społecznej – znajduje się koło Piły.
I Nie jest co prawda wysoka, za to pełna serdeczności i uśmiechu. Uśmiechu, który zdaje się góry przenosić i rozganiać chmury 🙂
Tych nie brakowało przed naszym plenerowym występem na pikniku rodzinnym.
Na szczęście tylko nas postraszyły i koncert mógł się odbyć bez zakłóceń:)

IMG_4079

11909861_10206753649734834_613284471_n

11930607_10206753647774785_1850102428_n

11940838_10206753649334824_1762563185_n

Koncert w Dusznikach – Zdroju

„Piosenki z Duszą”.
Tak nazywał się festiwal, na którym wystąpiliśmy na zaproszenie Wojtka Czemplika i miejscowego Domu Kultury.
Już sam koncert w przezacnym gronie Artystów, na których muzyce wychowywaliśmy się był dla nas ogromnym zaszczytem i przyjemnością. Wystąpiliśmy bowiem wraz z zespołami:
U Studni

doba_pl_23872-fc18209c9051840ad0429c73521f1f11_550x366
Czerwony Tulipan

doba_pl_23892-3205bdbcb50972f43738b17fde16e77a_550x366

doba_pl_23897-06cb79570f662c2fe05075912917bff8_550x366

a także Elżbietą Adamiak z Zespołem

IMG_4075
Tak się złożyło, że koncerty dwóch pierwszych wymienionych zespołów uświetniły dwie kolejne rocznice istnienia zespołu Cisza Jak Ta, a i z Elżbietą Adamiak mieliśmy już zaszczyt i przyjemność wspólnie zagrać przy okazji zeszłorocznej Harysymiady.
W rezultacie koncert okazał się przemiłym spotkaniem towarzyskim, pełnym życzliwości, dobrych słów i uśmiechu.

doba_pl_23902-c7ec7240e673f4b9fbd45de649f4c142_550x366

PIOSENKA-z-duszą-041

PIOSENKA-z-duszą-043

Wakacyjna Ciszowa trasa koncertowa

W naszą liczącą 12 koncertów sierpniową trasę koncertową wyruszyliśmy nietypowo, bo z Poznania.
Zaplanowaliśmy tę trasę w tym roku bardzo Bieszczadzko – występując raz po raz w naszych ulubionych miejscowościach i unikając dalekich przejazdów – co w kontekście awarii klimatyzacji w busie i rekordowych upałów panujących w Polsce w sierpniu – okazało się dobrym pomysłem:)
Naszym pierwszym przystankiem w drodze w Bieszczady stała się „Chata Włóczykija – Schronisko Dobrych Myśli” Przyjaciela zespołu – Adasia Gancarka, położona nieopodal schroniska na Jamnej.
Chata Włóczykija-Schronisko Dobrych Myśli

IMG_3823

Przeurocze to miejsce, pełne uśmiechu, i dobrych myśli:)

P1020709

11418684_10205910334230968_1371299918_n
Doskonałe wręcz na plenerową próbę zespołu, który po niemal miesięcznej urlopowej przerwie od koncertowania bardzo takiej próby potrzebował 😀

DSC_0170
IMG_3826

11836632_876949895707509_848142112907048455_n

Próba w pięknych okolicznościach przyrody nie mogłaby się jednakowoż odbyć bez konsumpcji:)
Tu – śniadanie Miniusia 😀

IMG_3827

Posileni strawą duchową i nie tylko – ruszyliśmy nazajutrz do Cisnej.

Gminne Centrum Kultury i Sportu w Cisnej ugościło nas po raz nie wiemy już nawet który w historii zespołu…

11907174_10153512506603774_2225959979743908910_n
Kameralna sala jedynego w okolicy Ośrodka Kultury wypełniła się tradycyjnie Przyjaciółmi Ciszowych dźwięków.

11892229_852468708169239_6235393425573331505_n
Pierwszy koncert po dłuższej przerwie powoduje zawsze dodatkowe drżenie o występ.
Przyjęliście nas jednak tak uroczo, że wszelkie obawy i stresy zniknęły, a symboliczna brama Bieszczadzkiej trasy stanęła przed nami otworem:) I tyyyle znajomych buziek ze wszystkich zakątków Polski!

11888045_852468388169271_6375351580178068692_n

Dziękujemy serdecznie mieszkańcom Cisnej i Turystom za liczne przybycie i współtworzenie z nami tego magicznego koncertu inicjującego 🙂

11868794_10206661208943872_2070556996_n
Następnego dnia ruszyliśmy do Ustrzyk Górnych, do zaprzyjaźnionego, prowadzonego przez Sebastiana i Jacka „Zajazdu Pod Caryńską”, który tradycyjnie ugościł nas przezacnie…:)
Co więcej – w tym roku Zajazdowi przybyła nowa atrakcja – stylizowana chata bojkowska będąca zarazem symbolicznym mini muzeum sztuki bojkowskiej jak i zadaszoną sceną koncertową z mega klimatem…:)

11828727_10155890370550414_6447792747503913317_n

Zajazd Pod Caryńską słynie nie tylko z niezwykłej gościnności i najwyższych standardów kulinarnych, ale także z codziennych koncertów dobrej muzyki, które przyciągają rzesze słuchaczy mających szczęście swe wakacje spędzać w Bieszczadach.
Ustrzyki Górne za sprawą chłopaków z Caryńskiej stały się więc koncertową przystanią dla strudzonych całodzienną wędrówką turystów.

A przed nami wystąpił młody i przesympatyczny zespół Potok Słów
Michałowi szczególnie spodobała się zasłyszana już wcześniej piosenka dedykowana Jurkielowi ze Słodkiego Całusa Od Buby – do tego stopnia, że w ulubionej piosence spontanicznie wystąpił i zaśpiewał z zespołem.

11873403_10153512508048774_5358413934017075571_n
Poniosła nas atmosfera i entuzjazm licznie zgromadzonej Publiczności…

11873278_532310903595457_2082570227_o  11874840_532310913595456_479498282_o

11880595_1011860385511883_2043168597630959386_n

Nie obyło się bez problemów technicznych i nieprzewidzianych przerw – współpracy odmówiła nam jedna z kolumn nagłośnieniowych, które bezskutecznie starały się sprostać dostarczeniu decybeli do zgromadzonych Słuchaczy, a chwilę później struna w Michałowej gitarze.
Ale w takich okolicznościach, pod Bieszczadzkim niebem i przy tak rozśpiewanej i uśmiechniętej Publiczności – udało się pokonać wszystkie przeszkody:)

Po koncercie tradycyjnie noc spędziliśmy przy suto zastawionych stołach i muzyce.

IMG_3833
Połączone siły Zajazdu Pod Caryńską, Potoku Słów i Ciszy Jak Ta wyśpiewały tej nocy jeszcze niejedną pieśń…:)
Hitem wieczoru tradycyjnie była „Lublinianka” czyli specyficzny sposób przyjmowania C2H5OH w towarzystwie zaporowych ilości witaminy C…ale szczegółów musicie spróbować już na własnej skórze – najlepiej odwiedzając Caryńską:)

IMG_3837

Moc witaminy C w połączeniu z bieszczadzką gościnnością wydaje się być wciąż nieco niedoceniana… 😀

DSC_0212
Następnego dnia wyruszyliśmy do Woli Michowej, by w tamtejszej stanicy harcerskiej zagrać koncert dla Harcerzy.
Zanim jednak dotarliśmy na miejsce – męska część zespołu postanowiła schłodzić rozgrzane nie tylko upałem głowy w tradycyjny bieszczadzkim SPA w Duszatynie:)

11923235_10153512507653774_9175978269029498871_n
Woda była mętna, płytka i ciepła jak zupa, ale za to bieszczadzka 🙂

DSC_0226

DSC_0229

IMG_3840

11895936_10153512507998774_3316275610331841715_n
W stanicy harcerskiej jest naturalny niewielki amfiteatr i drewniana scenka, i dzięki zabiegom druha Konrada przybyliśmy w to urocze miejsce pełne uśmiechniętych obozowiczów z różnych zakątków Kraju.

IMG_3843

IMG_3845

11889407_1165968486752241_4887151668856135990_n

11896021_1165968420085581_4577343737580175495_n

11921695_1165968443418912_9068253986918849640_n

A gdy zapadł zmrok – Harcerze z Hufców Opoczno, Tarnów, Starachowice i Lębork mieli okazję nam zaprezentować, który Hufiec najlepiej i najgłośniej z nami śpiewał „Wyspę”:) Jak myślicie – który wygrał …;)?
11027940_10153512507363774_6012354960975126094_nByło magicznie pod bieszczadzkim niebem się z Wami spotkać 🙂

Jeszcze tego samego wieczora wyruszyliśmy w niedaleką drogę do Schroniska Nad Smolnikiem, gdzie dnia kolejnego zagraliśmy wspólny koncert z prawdziwą legendą scen poetyckich i nie tylko – Jackiem Kleyffem.
Noc poprzedzającą koncert spędziliśmy więc na rozmowach i wspólnym śpiewaniu z Jackiem, jak również na próbach przed wspólnym występem:)

IMG_3851

Następnego dnia od rana przystąpiliśmy do przygotowania „sceny” pod wieczorny koncert z Jackiem.

IMG_3860

IMG_3863

IMG_3868

Porządnego stracha napędzały nam raz po raz burze, które przewalały nam nad głowami ciężkie chmury, przez co do samego końca nie mogliśmy podjąć decyzji, czy zaryzykować koncert przed schroniskiem z obłędnym widokiem na Beskid, czy też zawczasu schronić się w klimatycznej, za to bardzo kameralnej sali kominkowej schroniska.

IMG_3865

No i stało się – na dwie godziny przed planowanym koncertem – lunęło jak z cebra…

IMG_3871

Ale cóż nam ulewa, gdy nad sprzętem czuwa TAKA ekipa 😀

11828641_10153496549233774_4562061983780733341_n

Ale na pół godziny przed koncertem wypogodziło się na dobre i rozpoczęliśmy granie wspólnym wykonaniem kilku piosenek Jacka, a łącznikiem między graniem wspólnym a recitalem solowym Jacka Kleyffa stały się Pejzaże Harasymowiczowskie Wojtka Bellona, o którym dużo z z Jackiem rozmawialiśmy…Ależ magicznie niosła się Wojtkowa pieśń po górach…

IMG_3887

Po recitalu Jacka zagraliśmy koncert Ciszowy
11847613_532311830262031_1791329208_o

11910846_10206661206703816_1173342679_n

A na koniec, na wspólny bis jeszcze na jedną piosenkę dołączył do nas Artysta, którego pieśni nieraz śpiewaliśmy sobie wspólnie na Ciszowych wyjazdach.
Przemiło było poznać go osobiście w tak pięknych okolicznościach przyrody.
A po koncercie znów pośpiewaliśmy wspólnie do rana…pięknie było pośpiewać pieśni, które spotykamy na szlakach wraz z ich autorem i Przyjaciółmi…

IMG_3877

IMG_3879

Niezwykła jest skromność i naturalność tego człowieka.
Jest jednym z niewielu poznanych na szlakach gór, poezji i muzyki artystów, którzy na scenie są dokładnie tacy, jak i poza nią.
Aktor, Poeta, Muzyk, Architekt, Filozof
Człowiek.
Dziękujemy Jacku!

11062065_10153512508603774_9090379684087718443_n

Dzień kolejny zapowiadał się gorąco, nie tylko ze względu na tropikalne temperatury towarzyszące nam cały czas w Bieszczadach.
Tego dnia bowiem były przed nami aż dwa koncerty w Cisnej.
Jako na pierwszym – wystąpiliśmy, też niejako tradycyjnie – na Festiwalu „Natchnieni Bieszczadem”.
11863286_935671523159228_1699818207445907255_n

11866501_1105078802853014_6029728836476839222_n

11887894_1105078752853019_5272679100551052061_n

11888089_1105078942853000_7933126034866056777_n

11896035_1105078842853010_8614354699994886244_n

11896102_1105078709519690_7361298950439807406_n

11902275_1105078756186352_5458274133622623934_n

11892037_10153512508838774_7088896789726418239_n

Publiczność Festiwalu przyjęła nas entuzjastycznie, a kolejka po płyty po koncercie przeszła nasze najśmielsze oczekiwania, co było zarazem przyjemne i kłopotliwe – tego samego wieczora bowiem mieliśmy przed sobą zupełnie odmienny koncert w Bacówce Pod Honem. Mianowicie zagraliśmy na…weselu 😀
Ale nie lękajcie się – Cisza Jak Ta nie stała się niniejszym kapelą weselną przygrywającą „majteczki w kropeczki” rozentuzjazmowanym biesiadnikom 🙂
Zagraliśmy na weselu przemiłej pary z bliskiego nam geograficznie Koszalina, która na swój ślub i wesele ku logistycznej rozpaczy rodziny wybrała sobie najpiękniejsze miejsce na świecie – Bieszczady.
Jakże odmienne było to wesele od tych stereotypowych…

10931484_331611337025725_680919773624956933_n
Subtelne drewniane stoły pod Bieszczadzkim niebem, ognisko, ozdoby z polnych kwiatów, świece…

11885068_866004443464942_5018524064932543223_n

IMG_3891

I nasz koncert….

11825747_484867045013159_8392287268673906265_n

Zagraliśmy Natalii…

11864922_484866668346530_4777854830781507394_o

i Krzysztofowi…

11221929_484866705013193_1305664866206077521_o

wiele pieśni o miłości – takiej właśnie im życząc…:)

11825828_484866761679854_6841887063618461542_n

11866392_997647073602251_5009680304798059531_n
11062021_484866998346497_6733472549512360546_n

Przez tropikalne bieszczadzkie lato – pełniące rolę ozdoby pęczki buraków na snopkach nieco pod wieczór przywiędły;)
Mariusz na tę okoliczność stwierdził, że nie pierwszy raz występuje z burakami na scenie.
I nie sposób nie przyznać mu racji 😀

IMG_3893

A po koncercie weselnicy przy gitarach zasiedli do wspólnego ogniska

IMG_3892

I taka swobodna dygresja…Nie dajcie sobie wmówić, że wesele musi oznaczać ordynarne disco polo, uwijających się ze zmianą kolejnych stołów pełnych jedzenia kelnerów, ocean wódki i półprzytomnych biesiadników.
Natalia z Krzysztofem pokazali, że może być inaczej.
Trzeba tylko mocno w to uwierzyć 🙂
Kolejnym koncertem na naszej Bieszczadzkiej trasie była Wetlina.
Z sentymentem powróciliśmy do PTTK prowadzonego drzewiej przez Agnieszkę i Arka Dworaczków…aż się łezka w oku zakręciła…
Zagraliśmy na zewnętrznym tarasie dość spontaniczny, zaplanowany raptem kilka dni wcześniej koncert, po którym nie wiedzieliśmy zupełnie czego się możemy spodziewać…
W rezultacie obsługa schroniska doliczyła się niemal 400 Słuchaczy, którzy przemiło przyjęli nas pod wetlińskim niebem. Przepiękna noc, pełna spadających gwiazd i wzruszeń…
Dziękujemy wszystkim, którzy współtworzyli ją z nami w Wetlinie !

11855362_1143251195691878_220789767_n

11857610_1143251442358520_1464202189_n

11873099_532311243595423_1278557057_o

W Wetlinie nie mogło się obyć bez obowiązkowego podejścia do naleśnika giganta w Chacie Wędrowca, z którego to starcia wyszliśmy obronną ręką:)

DSC_9992

A następnego  dnia powróciliśmy do Smolnika, by tym razem zaprezentować się Słuchaczom w Zagrodzie Chryszczatej.

To jedno z tych miejsc w Bieszczadzie, które  wymyka się szeroko pojętej komercji i zachowuje pierwotny klimat turystyki przy zachowaniu fajnych standardów gościnności. W tę bieszczadzką gościnność wpisane są również klimatyczne imprezy muzyczne, z których słynie Zagroda. Szczególny nacisk kładzie się tam na klimat i „bieszczadzkość” muzyczną:)
Więc i my zawitaliśmy w końcu w te drewniane, rzeźbą zdobne progi:)

2250119_zagroda-chryszczata--smolnik

DSC06901

Ponieważ w trakcie naszej trasy koncertowej cały czas trwają w studio prace mikserskie nad brzmieniem naszych najnowszych piosenek – co jakiś czas odrywaliśmy się od szumu Bieszczadzkich Aniołów nad głowami, aby w skupieniu posłuchać jak –  wiele kilometrów od gór – zmieniają się  nasze najnowsze piosenki:)
Jak widać po twarzach słuchających – ze zmiennym entuzjazmem 😀

11892065_10153512507558774_8551235765266421237_n

11880506_10153512507698774_8746147021434025243_n

A potem już koncert, przemiły…:)

11822721_1046226572068895_2560096913907915629_n

W międzyczasie korzystając z gościnności Radka Szczecińskiego, udało nam się doprowadzić naszego zespołowego busa do jakiegoś względnego wyglądu, bo na skutek wieluset przebytych kilometrów bez myjni – coraz trudniej było go rozpoznać wśród innych aut na parkingach, a i liczba chętnych do pakowania tak brudnego auta sprzętem wydatnie zmalała 😀
W rezultacie z radością sami wyszorowaliśmy busa korzystając z wody, o którą w te sierpniowe, bieszczadzkie upały było sporo trudniej niż o butelkę Coca Coli na przykład, o piwie nawet nie wspominając 😀

IMG_3889
A i sama precyzja pakowania busa z czasem zaczęła być nieco „pod zdechłym Azorkiem…” 😀

11013286_10153496548983774_4944210433530344366_n

Zespół w trasie musi być jednak całkowicie samowystarczalny – tu – Ola w roli Lutnika Mechanika Amatora 😉

11694095_10153496548878774_4469225038553427083_n

W słonecznej posusze do głosu dochodzą też pierwotne instynkty i głęboka zaduma na dzieciństwem, połączona z radością z rzeczy wydawać by się mogło – prozaicznych…:)

11866392_10153496549363774_3282085892230051547_n

Jako, że w Bieszczadach człowiek człowiekowi mniej wilkiem niż gdzie indziej – mieliśmy niezbyt częstą okazję pomóc przygodnym kierowcom w podjeździe pod górkę samochodem, który odmówił posłuszeństwa.
To niezwykle rzadka sytuacja w Ciszy, kiedy to nie nasze auto wymaga pomocy, a my możemy się przebiec dużą obwodnicą bieszczadzką pchając czyjeś auto 😀

11889412_10153512507303774_5975130719708055220_n

Dzień kolejny przeznaczyliśmy na szeroko pojętą rekreację.
Odwiedziliśmy Grzesia  i Alę w nowo powstałym miejscu na ziemi.
Grzegorzówka to chateczka położona pozornie w samym środku niczego.
Ale to tylko zmyłka:)
Leżąca w Łupkowie, dokładnie pomiędzy Chatą na końcu świata w Łupkowie a Radosnym Szwejkowem jest istną enklawą pierwotnej radości z bycia wolnym.

11891100_939680462745382_130780979772094688_n

1907483_10204239968349477_6043689830723389454_n

11402322_10204239968309476_3215872015109768088_o

11415615_10204239967949467_48023085075570999_o

11427666_10204239967829464_383776478532367807_n

11731574_1631530057122283_2605851658744691522_o

Jeśli szukacie wolności i piękna natury w ujęciu pierwotnym – koniecznie odwiedźcie tę uroczą parę młodych ludzi, pobądźcie choć chwilę w świecie, którego już pozornie nie ma…a może właśnie jest, tylko w pogoni za zasięgiem, elektrycznością czy bieżącą wodą wydaje nam się, że nikt nie ma już prawa chcieć tak żyć…?
Można pojeździć konno, zanocować, zjeść pyszności domowej roboty…ale przede wszystkim pobyć i wsłuchać się w to wszystko co mają do powiedzenia świerszcze historii…

Kolejnym z miejsc, które się często nie zdarzają, jest prowadzona od wielu wielu lat przez Wojtka Judę Balnica, to istna enklawa odludności, dzikości i zarazem spokoju Bieszczadu.

934910_636303476399218_1679684079_n

995059_753341638028734_1119595429_n

Balnica

Miejsce magiczne, gdzie nawet Cisza potrafi się wyciszyć…:)

IMG_3909

DSC_0334
Nie ma chyba w Bieszczadach zwierzęcia, którego by Wojtek nie gościł opodal swoich progów i nie zrobiłby mu pamiątkowej fotki…

10500536_845517128811184_1589522251430279675_n

11150885_1028412570521638_6993021552890285070_n

11351125_1033332376696324_8061499781030085052_n

10882351_942824915747071_5804725028977590318_n

11390236_1048323781863850_231007024346832954_n

11667360_1061030880593140_7508358309301246569_n

W swoich zbiorach ma Wojtek również wizytę najrzadszych z rzadkich – Rysia i Żbika…
W takich miejscach jak Balnica, które turyści znają najczęściej jako stację kolejki wąskotorowej – czas odmierza się przyjazdami i odjazdami bieszczadzkiej ciuchci.

„Coś umiera…coś się rodzi
od początku aż do kresu
na stacyjkach zapomnianych
w małych domkach bez adresu…”

DSC_0341

My noc w Balnicy spędziliśmy tradycyjnie, przy ognisku – w kameralnym gronie grając i śpiewając piosenki…takie, które lubimy śpiewać sobie, gdy wokół tylko szum pradawnej bieszczadzkiej puszczy.

DSC02181Jak to dobrze, że są jeszcze na świecie takie miejsca i tacy ludzie…

Kolejnego dnia wybraliśmy się do Ustrzyk Górnych, żeby ponownie zagościć w Zajeździe Pod Caryńską.
Obawialiśmy się, że trudno będzie przebić atmosferę wieczoru sprzed tygodnia. Co więcej – był to ostatni koncert trasy Bieszczadzkiej i zależało nam bardzo, żeby spuentować ją w jak najpiękniejszy sposób.
Zanim jednak doszło do koncertu – zdecydowanie piękniejsza część zespołu postanowiła sławić imię Ciszy Jak Ta na Bieszczadzkich szlakach i policzyć słynne nowo powstałe schody na Tarnicę. Takie dzielne nasze dziołchy!
11236433_939680856078676_6575632828926653048_n

IMG_3914

11855774_939680486078713_2774334363566993592_n

11870677_939680456078716_809285213153738899_n

11899933_939680689412026_7075909163576472535_n

Gdy wróciły – należało się zimne piwko przed koncertem.
W kategorii mistrz drugiego planu – tradycyjnie Maryś 😀
11855665_10153496549438774_7689248777709183742_n

Przyjęcie nas przez ustrzycką Publiczność przerosło nasze najśmielsze oczekiwania…
Zdaniem chłopaków z Zajazdu – pobity został rekord frekwencji koncertowej w Zajeździe, a co więcej – ilość absolutnie stanęła tam pospołu z jakością.
11825746_1011860038845251_1379595669444405650_n

11825746_1011860265511895_1721191194827104227_n   11831768_1011860665511855_8759919675851051512_nAch jak trudno było żegnać Bieszczady…

Nazajutrz wyruszyliśmy do Bielska Białej, gdzie wieczorem mieliśmy zagrać koncert w Kawiarni Artystycznej Bazyliszek.
Niestety przypomniał o sobie nasz Ciszobenc, któy niejako tradycyjnie zepsuł się na autostradzie. Tym razem na A4. Diagnoza? Pęknięty wąż układu chłodzenia…

IMG_3922

IMG_3925  IMG_3927

Ponad dwugodzinne oczekiwanie na lawetę spędziliśmy pod wiaduktem chroniąc się przed upałem…

11863317_866004413464945_5505752334413031322_n
Niestety przez opieszałość służb drogowych nasze dotarcie na koncert w Bazyliszku z minuty na minutę stawało się coraz mniej realne, aż w końcu realne być przestało – i tak oto drugi w dwunastoletniej historii zespołu koncert, na który nie dotarliśmy stał się faktem:(
Do Bielska powrócimy zatem 13 września – może tym razem bez komplikacji…?

Po naprawie samochodu w serwisie w Krakowie odzyskaliśmy nie tylko wodę w chłodnicy, ale również płyn w klimatyzacji – przez co tropikalność sierpniowego słońca wydatnie zmalała. Przynajmniej na pokładzie reanimowanego Ciszobenca 🙂
Niedługo dane nam było jednak cieszyć się przyjemnym klimatyzowanym chłodem…
Tego dnia bowiem czekała nas przejażdżka UAZem na Rycerzową, gdzie wieczorem czekało nas ogromne wyzwanie…:)
Zagrać mieliśmy bowiem akustyczny koncert niespodziankowy podczas zaręczyn Norberta i Magdy:)
Żeby koncert mógł stać się faktem – przed nami była jeszcze efektowna podróż…:)
Miłe złego początki 😀
DSC_0369

IMG_3933

Dość szybko okazało się, że tak obciążony UAZ, poruszający się po niemal 40 stopniowym podjeździe nie ma żadnych szans na podjechanie z nami do góry. Co więcej – Ci, co wysiedli, z braku poboczy pobiegali sobie zacnie po górach przed szarżującym UAZem 😀

IMG_3936

A gdy w końcu dotarliśmy do bacówki – nasza misja dopiero się rozpoczęła 🙂
Przy wcześniej przygotowanym ognisku czekaliśmy z instrumentami…

DSC02179

DSC02180

Aż w końcu pojawili się oni..:) Bohaterowie tamtej nocy 🙂

DSC02184

Trochę obawialiśmy się, że totalnie zaskoczona Magda odrzuci zaręczyny, i niechybnie przyjdzie nam wówczas wykonać „Pożegnalny wieczór”, ale na szczęście się zgodziła i mogliśmy zagrać „Bo tak Cię kocham” 😀
DSC02201_O

Wieczór był magiczny, bezwietrzny, ciepły i pełen spadających gwiazd.
Mamy nadzieję, że noc przy ogniu malowana naszą muzyką zostanie w sercach Magdy i Norberta na zawsze i
” co raz połączył górski wiatr, tego już nikt nie będzie mógł zmienić…” 🙂

DSC02222

A na zakończenie trasy wakacyjnej udaliśmy się do naszej ukochanej Sobótki, by w Schronisku Pod Wieżycą 
wystąpić wraz z Aloszą Awdiejewem w ramach festiwalu „Muzyczne Drogi”

11218060_1181540271873009_1984799069985849702_n

Całość spuentowało całonocne ognisko z Przyjaciółmi i instrumentami przygotowane przez Gospodarzy – Kasię i Rysia.
Prześpiewaliśmy tyle pieśni, że nikt tego nie policzy nawet…:)
Ach jak szkoda, że trzeba było wrócić na niziny…
Wszystkim, których spotkaliśmy na koncertowych, szosowych i górskich ścieżkach.
Tym, których na tej trasie spotykaliśmy bardzo wielokrotnie:)
Tym, którzy swoją obecnością współtworzyli wieczory z naszą muzyką, słowem, uśmiechem, oklaskami nas wspierali.
Tym wszystkim, u których mieliśmy zaszczyt i przyjemność gościć.
Tym, których zdjęcia wykorzystaliśmy do wpisu na blogu.
Nowożeńcom, Zarenczeńcom, Harcerzom,  Słuchaczom, Przyjaciołom, Współwystępującym i Organizatorom
Wszystkim Wam ogromne Ciszowe dzięki!!
To była najbardziej urozmaicona nasza trasa ever:)

DSC06943

Koncert w Kamiennej Górze

Koncert w Kamiennej Górze był z kilku powodów koncertem szczególnym.
Po pierwsze wieńczył naszą trasę zimowo-wiosenną AD 2015, liczącą 57 koncertów.
Po drugie był naszym debiutem w tej urokliwej i pięknie położonej miejscowości.
Po trzecie mieliśmy okazję poznać przesympatycznego dyrektora miejscowego Domu Kultury, Marka. Bez zbędnych słów można rzec – gdyby więcej takich osób dyrygowało polską kulturą – o ileż więcej osób dowiedziałoby się o jej bogactwie…
Po czwarte i zarazem wieńczące: Był to prawdopodobnie ostatni koncert Ciszy z programem artystycznym, który towarzyszył nam z niewielkimi korektami na ponad 200 koncertach przez dwa ostatnie lata od premiery płyty „Wuka”.
Całość koncertu została zarejestrowana przez miejscową telewizję i wraz z wywiadem z nami została zamieszczona na naszej stronie na portalu Youtube.

Cisza Jak Ta w Kamiennej Górze – cały koncert i wywiad z zespołem

I choć po naszych twarzach widać wyraźnie pył bitewny pozostały po tegorocznych koncertach, jak również nieobecny wzrok myślami będący już na upragnionych wakacjach – zapis tego koncertu pozostanie ciekawym łącznikiem między starszymi piosenkami z programu Ciszy Jak Ta i najnowszymi, które wybrzmiały w Kamiennej Górze przedpremierowo.
W rezultacie dobór piosenek na ten ostatni w pierwszej części roku koncert był dość unikalny i raczej niepowtarzalny…:)
Polecamy Waszej uwadze i jedziemy na wakacje:)!

IMG_8974

IMG_8979

IMG_8995

IMG_9028

IMG_9039

IMG_9044

Koncert w Chełmie

Do Chełma przyjechaliśmy po dłuuugiej podróży z województwa lubuskiego do lubelskiego, żeby wziąć udział w corocznym,  przedwakacyjnym, plenerowym festiwalu zwanym „Wieczorem bieszczadzkim”
Ciekawie położona scena, muzyczne wprowadzenie w klimat najbardziej znanych górskich piosenek w wykonaniu lidera rdzennie chełmskiego zespołu „Klaus Trzaska Band” z którym mieliśmy okazję spotykać się podczas konkursowych zmagań na Festiwalu Yapa w 2006 i 2007 roku. Doskonała, iście bieszczadzka pogoda, przemiła publiczność i magiczny pokaz tańca z ogniem w wykonaniu miejscowej grupy teatralnej.
Było przemiło, a Chełm to piękne miasto!

Koncert w Kargowej

Na koncert w Kargowej przybyliśmy na zaproszenie Dyrektora tamtejszego Domu Kultury – z okazji Festiwalu im. aktora, Macieja Kozłowskiego, który urodził się właśnie w tej niewielkiej miejscowości. Przywitano nas sceną stworzoną w nowoczesnej i pełnej klimatu bibliotece multimedialnej: IMG_3318 IMG_3319Było nam przemiło spotkać osoby, które bywały już na naszych koncertach w nieodległym od Kargowej Wolsztynie:) To miło, że poezja, muzyka i film co roku tak zgrabnie przeplatają się dzięki inicjatywie dyrekcji miejscowego domu kultury.

IMGP3563-001 IMGP3564-001

Koncert w Sobótce

Ciszowe koncert w Schronisku Pod Wieżycą, u Przyjaciół zespołu – Kasi i Rysia Leśniewskich to już tradycja.
I tym razem nie mogło nas zabraknąć w naszej zespołowej przystani, jakże często będącej przystankiem pośród ciszowych tras.
Tym razem przybyliśmy do schroniska ze szczególnym i zupełnie spontanicznym koncertem.
Postanowiliśmy wśród wielu bliskich Przyjaciół Ciszowego grania, którzy przybyli na to z nami spotkanie – zagrać niemal w całości materiał z naszej najnowszej płyty, co uczyniło z tego koncertu swoistą prapremierę naszego najnowszego krążka.
Obecnie – po zakończeniu nagrań w RecPublica Studios – piosenki znajdują się w fazie miksu i masteringu, a na krążku zatytułowanym „Więcej Milczenia” ukażą się najprawdopodobniej w połowie września.
Ku naszemu zdumieniu na koncercie poznaliśmy także przemiłą parę, która dzień a właściwie noc wcześniej wytrzymała nasz opisany w poprzednim poście koncert w Dzierżoniowie:) Ależ się cieszyliśmy, że przynajmniej oni mieli szansę wysłuchania koncertu Ciszy w okolicznościach o ileż bardziej dla obu stron komfortowych…:)
Na koncercie gościliśmy też Monikę Stopińską – „Ciszaka Roku 2014”, która po wyjeździe do Londynu jest niestety nie tak już częstym gościem na naszych koncertach – niemniej jednak tym bardziej mile widzianym:)
Było nam przemiło Was wszystkich spotkać i zagrać Wam nowe piosenki:)

Koncert w Dzierżoniowie

Do Dzierżoniowa przybyliśmy na zaproszenie Dzierżoniowskiego Ośrodka Kultury, by wziąć udział w kolejnej edycji festiwalu poetyckiego „Poezja na murach”.

IMG_3262

IMG_3257Nasz koncert poprzedziły występy przyjaciół z zespołu U Studni

11036662_848658778552437_2277275995039741677_nI doskonały technicznie, choć nieco odmienny, popkulturowy koncert Kasi Groniec.

11013327_848659155219066_2975407815087591345_nNa scenach, na których grywamy nieczęsto zdarza się usłyszeć instrukcje dla Publiczności, odnośnie tego skąd i kiedy wolno robić artystom zdjęcia, a także nazwiska projektantów strojów, w których artysta prezentuje się na scenie 🙂
Ciekawe to doświadczenie choć przez chwilę obcować z formą sztuki i didaskaliami prezentowanymi na większych scenach . My niniejszym pozostajemy przy pełnej dowolności robienia nam zdjęć, jeśli tylko ktoś ma taką ochotę, a ubieramy się póki co sami 😀
Najlepiej tak, żeby było nam ciepło 😀
A przydały się ciepłe ubrania w Dzierżoniowie, gdyż w wyniku opóźnienia i koszmarnie długiego czasu przywracania sceny do stanu wyjściowego po koncercie Kasi Groniec – nasz koncert odbył się z bardzo dużym opóźnieniem.

10418497_848659575219024_7666960826470745510_n

10897068_848659611885687_4251780671642946368_n

11012592_848659485219033_1243119994072274521_n   11039802_848659468552368_841042013429395032_n

11050633_848659655219016_9046682596825866876_n

11200871_848659591885689_924619764800746524_n

11666221_848659545219027_2451577702461774571_n

Opóźnienie, które siłą rzeczy stało się naszym udziałem, co najbardziej nas boli – najbardziej dotkliwie uderzyło w  tę niewielką część Publiczności, która do późnych godzin nocnych czekała w przejmującym chłodzie na nasz koncert.
Niezwykła opieszałość i ostentacyjna ignorancja ekipy nagłaśniającej koncert, mająca swoje apogeum po koncercie Kasi Groniec właśnie, spowodowała niemal godzinne ponowne ustawianie zespołu już wcześniej ustawionego podczas próby scenicznej. Bez jakichkolwiek efektów zresztą. Panowie akustycy nawet nie udawali, że mają pojęcie jak wszystko na powrót ustawić w sposób pozwalający zespołowi choć minimalnie się nawzajem słyszeć…
Całość wydłużyła oczekiwanie na nasz koncert do jakiś horrendalnych wartości.
Chylimy czoła przed tymi, którzy przetrwali z nami ten zimny, nocny czas i wysłuchali naszego koncertu.
Zagraliśmy go niemal ze łzami w oczach, dając jednocześnie z siebie wszystko, co w tej sytuacji było możliwe…
Przykro nam wspominać i pisać takie rzeczy na blogu, ale między innymi po to on powstał, żeby przekazywać Wam nasze prawdziwe odczucia zakulisowe…również takie, o których chcielibyśmy jak najszybciej zapomnieć…

Koncert w Woli Rzeczyckiej

Koncerty dla Harcerzy mają zawsze szczególną atmosferę. Tym razem zostaliśmy zaproszeni do niezwykle odległej dla nas Woli Rzeczyckiej, żeby zagrać koncert dla braci harcerskiej przy okazji festiwalu o jakże miło brzmiącej nazwie „Bieszczadnik 2015”.
Na miejscu zastaliśmy uśmiechniętych Harcerzy i sympatyczną, plenerową scenkę
IMG_3250Którą wkrótce udało się nam zapełnić sprzętem świecącym i grającym, a także naszym strudzonym nieco długą trasą składem 🙂
9264_914217108620425_2759780777068153280_n

1531766_914218071953662_6224252395624019286_n  1902787_914217121953757_3045118829706057642_n

10352563_914216795287123_2740934471123587232_nJako, że jak zawsze towarzyszył nam na scenie Juno

1606941_914216935287109_8080730380895212996_nZostał również – jak i my – podjęty ze wszystkimi honorami – i czekało na niego nie tylko przygotowane specjalnie legowisko, ale także okolicznościowa „wkładka” 😀

IMG_3254

Junek, nieprzyzwyczajony do takiej gościnności miał na tę okoliczność z lekka zafrasowaną minkę 😀

IMG_3255

Było nam przemiło i przesympatycznie w Woli Rzeczyckiej, a gościnność Księdza Marcina i Harcerzy na długo pozostanie w naszej pamięci:)

Koncert w Mysłowicach

Do Domu Kultury w Mysłowicach zawitaliśmy po raz pierwszy w Ciszowej historii.
Niepozorny i trudny do zlokalizowania z zewnątrz obiekt mieści doskonale zaaranżowaną salę widowiskową.

11407158_10155670292215414_6392229278809776233_n

IMG_3231

Zawsze, gdy widzimy „krzesła niebieskie” – miło nam się robi na duszy, jednak scena w Mysłowickim Ośrodku Kultury zachwyciła nas czymś innym… Genialnie pomyślaną windą, która przenosi zespół wraz z całym niewdzięcznie i nieporęcznie ciężkim sprzętem nagłośnieniowym i instrumentami – bezpośrednio na scenę 😀
W ostateczności można by nawet zaryzykować wjazd zespołu bezpośrednio spod ziemi przed Publiczność 😀

IMG_3226

IMG_3225

IMG_3229

Stosunkowo dawno nie występowaliśmy przed Śląską Publicznością, a dzień był wyjątkowo upalny i słoneczny – trwaliśmy więc w niepokoju, czy Mysłowice zdecydują się przybyć na spotkanie z nami…
Publiczność jednak nie zawiodła, co więcej oprócz Przyjaciół, których nie może zabraknąć na żadnym z naszych śląskich koncertów – wśród Słuchaczy wypatrzyliśmy też Joannę i Roberta, których w ciągu ostatnich dwóch tygodni gościliśmy również na koncertach w Poznaniu i w Warszawie…
Walka o tytuł „Ciszaka Roku” jak widać trwa w najlepsze i nie występują tu bariery natury logistycznej i geograficznej 😀

Nasze zespołowe zwierzątko do kochania – większość próby postanowiło słodko przespać – później drzemkę rozciągając na cały niemal koncert…czasami zastanawiamy się, czy Juno po tylu przygodach scenicznych dysponuje w ogóle jeszcze jakimś słuchem…

1603535_840563212678769_1232357887_o

Zespół w każdym razie od dawna żadnym słuchem nie dysponuje, czego po raz kolejny daliśmy radę dowieść… 😀